Robert Bąkiewicz opublikował na platformie X nagranie, które miało powstać przy przejściu granicznych z Niemcami w Lubieszynie (woj. zachodniopomorskie). Autorem krótkiego filmu jest Ruch Obrony Granic. Jest to inicjatywa założona właśnie przez Roberta Bąkiewicza, która skupia się na „patrolowaniu” granicy polsko-niemieckiej. Jak twierdzą jej członkowie, celem ROG jest walka z nielegalną migracją z Niemiec do Polski.
Zobaczcie, co się dzieje na granicy w Lubieszynie! Niemiecka policja podrzuca nam migrantów zaraz po odjeździe patrolu ROG. Zero dokumentów, zero jakichkolwiek podpisów, zero kontroli tożsamości
— napisał na platformie X Robert Bąkiewicz, sugerując, że z białego busa widocznego na nagraniu wysiadła rodzina migrantów i w asyście niemieckiej policji została doprowadzona do polskiej granicy.
W swoim wpisie Robert Bąkiewicz zwrócił również uwagę, że wszystko odbyło się bez żadnej procedury, sprawdzania dokumentów, kontroli tożsamości itp.
W dalszej części wpisu polityk zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, pytając go, „na jakiej podstawie prawnej i proceduralnej doszło do tego przekazania” i apelując o „natychmiastowe wyjaśnienia”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Robert Bąkiewicz pokazał nagranie. Szybka odpowiedź Straży Granicznej. „Zostali zawróceni” Na wpis i pytania Roberta Bąkiewicza zareagowała Straż Graniczna.
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej informacjami dotyczącymi przekazywania migrantów na granicy niemieckiej informujemy, że 18 kwietnia funkcjonariusze niemieckiej policji w rejonie Lubieszyna odmówili wjazdu czterem obywatelom Afganistanu, wobec czego cudzoziemcy zostali zawróceni do Polski
— czytamy w komunikacie Straży Granicznej.
W dalszej części wpisu przedstawiciele Straży Granicznej podkreślili, że funkcjonariusze tej formacji przeprowadzili też kontrolę legalności pobytu innych cudzoziemców. W jej wyniku ustalono, że spełniają warunki wjazdu i pobytu na terytorium RP, ponieważ posiadają ważne paszporty oraz litewskie karty pobytu.
Strona litewska potwierdziła ich legalny pobyt
— napisali przedstawiciele Straży Granicznej.
Na koniec zaapelowali, aby „nie wprowadzać opinii publicznej w błąd”.