Zabójczy merkaptoetanol. Śmierć młodego biochemika we Wrocławiu.

fot. Biuro Prasowe UM Wrocław

Policyjne śledztwo wyjaśni co zdarzyło się w mieszkaniu przy ulicy Gazowej we Wrocławiu i dlaczego młody mężczyzna zażył niebezpieczną substancję chemiczną (merkaptoetanol).

Nie udało się uratować mężczyzny, który wczoraj trafił do wrocławskiego szpitala z silnym zatruciem niebezpieczną substancją chemiczną. Dwudziestokilkulatek został wczoraj po południu przetransportowany karetką do na SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, gdzie ze względów bezpieczeństwa czasowo wstrzymano przyjmowanie innych pacjentów. Personel jeszcze przed przyjazdem jednostki chemicznej przygotował chorego do przekazania na oddział intensywnej terapii. Jednak jak mówi prof. Waldemar Goździk jego stan od początku był dramatyczny, do tego nie od razu było wiadomo jaka jest skala zagrożenia, więc trzeba było umieścić chorego w specjalnie przygotowanej izolatce:

– Tam jest bardzo intensywna wymiana powietrza, więc ryzyko, że to mogłoby spowodować zatrucie personelu oparami było niewielkie, tym bardziej, że mieliśmy już opinię służb chemicznych, że to nie stanowi wysokiego zagrożenia dla personelu. Co nie zmienia faktu, że personel był zabezpieczony mniej więcej tak jak w czasie leczenia pacjentów Covidowych.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Policyjne śledztwo wyjaśni co wydarzyło się w mieszkaniu przy ulicy Gazowej

Ratownicy wezwani na pomoc nie czekając na przyjazd strażaków zabrali chorego do szpitala. Nie udało nam się na razie ustalić czy nie narażali w tej sposób własnego zdrowia. Jak mówi rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu Damian Górka specjalna jednostka chemiczna, która dotarła tam później, potwierdziła niebezpieczne substancje w mieszkaniu poszkodowanego:

– Strażacy z urządzeniami pomiarowymi weszli do budynku. Urządzenia wskazywały obecność różnych substancji niebezpiecznych stąd też strażacy zabezpieczeni w ubrania ochrony chemicznej również sprzęt izolujący drogi oddechowe dokonali pomiarów w tym mieszkaniu, następnie zdekontaminowali kilka miejsc w tym lokalu.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Wstępnie wykluczono udział osób trzecich, ustalono też, że mężczyzna doktoryzował się z biochemii, jednak nie wiadomo dlaczego używał niebezpiecznej substancji w domu, a nie zgodnie z zaleceniami, w laboratorium. Jak ustalono do śmiertelnego zatrucia doszło w wyniku połknięcia substancji o nazwie merkaptoetanol. Jest to bezbarwna ciecz o bardzo intensywnym, nieprzyjemnym zapachu (przypominającym zgniłe jajka/czosnek).

W pozostałych mieszkaniach strażacy nie stwierdzili niebezpiecznych stężeń dlatego ewakuowani wcześniej lokatorzy mogli wrócić do swoich domów.