Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie

Lublin

Źródło: Google Earth Od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia grozi Włodzimierzowi B., który usłyszał zarzuty uporczywego nękania, czyli tzw. stalkingu wobec dwóch osób. Jak ustalił Onet, chodzi o szefa Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. Rzecznik prokuratury mówi nam, że podejrzany nie przyznał się do winy. Z ustaleń wynika, że stalkowane były dwie osoby. Włodzimierz B. miał do nich dzwonić, wysyłać sms-y i anonimowe listy.

„W poniedziałek 13 kwietnia 2026 r. Prokuratura Rejonowa w Lublinie zatrzymała i ogłosiła Włodzimierzowi B. zarzut uporczywego nękania, czyli tzw. stalkingu” – czytamy na stronie Onecie.

Portal ustalił, że chodzi o szefa Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. O sprawie pisał też portal jawnylublin.pl.

Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie

Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie

Źródło: Google Maps

Prokuratura: liczne sms-y, anonimowe listy, połączenia telefoniczne

– Zarzuty dotyczą okresu od 2022 roku (bez ustalonej daty dziennej) do dnia 18 lutego 2026 roku. Z ustaleń wynika, że podejrzany uporczywie nękał dwie osoby pokrzywdzone wysyłając do nich liczne wiadomości tekstowe, wysyłając anonimowe listy i wykonując połączenia telefoniczne – mówi w rozmowie z tvn24.pl prokurator Marek Zych, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Dodaje, że działania te wzbudziły u pokrzywdzonych poczucie zagrożenia, poniżenia i udręczenia oraz istotnie naruszyły ich prywatność.

Dostał dozór policji, ma zakaz zbliżania się

– Zgodnie z art. 190a paragraf 1 Kodeksu karnego za stalking grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Jest to przestępstwo ścigane na wniosek – zaznacza prokurator Zych.

Wobec podejrzanego zastosowane zostały środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji. Włodzimierz B. dostał też zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych na odległość mniejszą niż 150 metrów i kontaktowania się nimi i ich rodziną w jakiejkolwiek formie.

Prokuratura powiadomiła Głównego Inspektora Pracy

– Podejrzany nie przyznał się do winy. Stalking dotyczył osób prywatnych i sfery życia emocjonalnego. Zarzuty nie są też związane z osobami z miejsca pracy Włodzimierza B. Niemniej, zgodnie z przepisami Kodeksu karnego, o przedstawieniu zarzutów został powiadomiony jego przełożony, czyli Główny Inspektor Pracy – informuje prokurator Zych.

Czekamy na informacje ze strony rzecznika GIP, czy Włodzimierz B. zostanie zawieszony w sprawowaniu funkcji. Z naszych informacji wynika, że do końca tygodnia nie ma go w pracy.

„Nie mieliśmy żadnych sygnałów”

„To było dla mnie ogromne zaskoczenie, gdy dowiedziałem się z mediów w piątek późnym popołudniem o zarzutach, jakie zostały postawione jednemu z okręgowych inspektorów pracy i niezwłocznie wezwałem go na poniedziałek rano na rozmowę. Zakończyła się ona złożeniem przez inspektora wniosku o urlop, który zaakceptowałem. Do środy mam otrzymać pisemne wyjaśnienia w tej sprawie. Podejmujemy też działania, aby potwierdzić doniesienia medialne w prokuraturze, która zajmuje się sprawą. Nie możemy bazować na informacjach publikowanych w internecie, nawet przez bardzo popularne portale, bez ich sprawdzenia, bo to dla mnie bardzo poważna sprawa. Tym bardziej, że okręg, którym kierował inspektor miał w ostatnich miesiącach coraz lepsze wyniki, odbyło się tam kilka bardzo istotnych konferencji na tematy dotyczące bieżącej działalności Państwowej Inspekcji Pracy. Nie mieliśmy żadnych sygnałów o nieprawidłowościach natury obyczajowej. Nie chcę niczego z góry rozstrzygać, ale zapewniam, że w Państwowej Inspekcji Pracy jest miejsce dla osób spełniających najwyższe standardy i dających rękojmię rzetelności w pracy przedstawiciela urzędu państwowego. Nie tylko w godzinach pracy, ale także po jej zakończeniu” – napisał w stanowisku przesłanym naszej redakcji Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy.