Polska 2050 chce dać klasie średniej realną ulgę i podnieść próg podatkowy. Zdaniem eksperta Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. podatków Piotra Leonarskiego, złe doświadczenia z Polskim Ładem mogą jednak sprawić, że jakakolwiek zmiana w zakresie systemu podatkowego stanie się bardzo trudna.
Nowa nadzieja dla klasy średniej?
Polska 2050 złożyła projekt ustawy zakładający podniesienie progu podatkowego o 20 tys. złotych – ze 120 tys. do 140 tys. złotych rocznie. Propozycja ta nie spotkała się z zainteresowaniem ministra finansów Andrzeja Domańskiego, w związku z czym jest procedowana jako projekt poselski.
– Obniżka podatków dla klasy średniej jest kluczem do przywrócenia jej bezpieczeństwa codziennego życia. Stąd propozycja projektu, który wpisuje się w DNA Polski 2050 – zapowiadał wiceminister funduszy Jan Szyszko, podkreślając że przewodnicząca PL2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapraszała resztę koalicjantów do złożenia wspólnego projektu podnoszącego próg.
Przewidywane konsekwencje takiej podwyżki wiązałyby się przede wszystkim z tym, że dla podwyższonego o 20 tys. złotych progu podatnicy zapłaciliby 2,4 tys. złotych podatku, zamiast wcześniejszych 6,4 tys. Oznaczałoby to zatem zysk rzędu 4 tys. złotych.
Podwyżka zamiast obniżki podatków
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Piotra Leonarskiego, adwokata, doradcę podatkowego i eksperta Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. podatków. Zapytany, czy podwyższanie progu podatkowego i tym samym ograniczanie wpływów środków do państwa jest rozsądnym krokiem w obecnej sytuacji budżetowej, odpowiada stanowczo:
– Zakładam, że nie istnieje świat, w którym minister finansów na pytanie o przestrzeń na jakąkolwiek obniżkę podatków odpowie, że jest na to przestrzeń i da się to zrobić.
Z perspektywy Leonarskiego nie mówimy jednak o obniżce podatków; brak podnoszenia progu zgodnie z inflacją jest w rzeczywistości podwyżką podatków i tak jest też traktowany we wszystkich opracowaniach.
– To znaczy, że mamy do czynienia ze wzrostem efektywnej stawki PIT-u. Oczywiście podniesienie progu miałoby swój wpływ budżetowy, ale z drugiej strony, większy wpływ na budżet ma fakt, że tego progu nie ruszamy. Próg został zaktualizowany w wyniku wejścia w życie Polskiego Ładu; obecnie oznacza on wejście w końcową stawkę 41% podatku.
Tymczasem minimalne wynagrodzenie rośnie, średnie wynagrodzenie rośnie, a próg zostaje w dokładnie tym samym miejscu. Gdy tak się dzieje, to raczej traktujemy to jako podwyżkę podatków niż aktualizację progu jako jego obniżkę – tłumaczy ekspert.
Fałszywy obraz systemu podatkowego
Z danych z rozliczenia podatkowego za 2025 rok wynika, że blisko 2 miliony polskich obywateli weszło w drugi próg prodatkowy, co oznacza, że jest to blisko 8% podatników. Leonarski zwraca jednak przy tym uwagę, że ta sytuacja nie odzwierciedla w pełni struktury polskiego systemu podatkowego:
– To wcale nie jest najbogatsze 2 miliony Polaków. To jest najlepiej zarabiające 2 miliony osób, które mają umowę o pracę. To oznacza, że mamy bardzo dużą grupę ludzi, którzy wykonują działalność gospodarczą, albo wyglądają na osoby wykonujące działalność gospodarczą, które kompletnie nie są zainteresowane progiem 40-procentowym.
Dla nich to w ogóle nie jest problem z tej prostej przyczyny, że korzystają z dobrodziejstw podatku liniowego albo ryczałtu. 41% stawki krańcowej – nie efektywnej, tylko krańcowej – w ogóle ich nie dotyczy – wyjaśnia ekspert CAKJ.
W ten sposób ujawnia się zasadnicza niesprawiedliwość obecnego systemu: osoby o średnich dochodach z umowy o pracę (nauczyciele, pielęgniarki, specjaliści) płacą krańcową stawkę 32%, podczas gdy znacznie zamożniejsi przedsiębiorcy mogą legalnie płacić kilkukrotnie mniej.
– Nie uważam, żeby akurat te 2 miliony Polaków powinny płacić najwyższe stawki podatku dochodowego – konstatuje Leonarski.
Problem kwoty wolnej od podatku
W kontekście debaty o progach nie sposób pominąć innej, głośnej obietnicy wyborczej: podniesienia kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tysięcy złotych. Leonarski przestrzega jednak przed traktowaniem tego postulatu jako panaceum.
– Zasadniczo kwota wolna jest rozwiązaniem, które ma służyć temu, żeby osoby najmniej zarabiające nie płaciły jeszcze podatku PIT. Problem w tym, że podnoszenie kwoty wolnej bez końca przestaje w pewnym momencie służyć tym, którzy są najbiedniejsi. Staje się środkiem uniwersalnym po prostu obniżania podatków wszystkim, a od pewnego miejsca nawet tym lepiej zarabiającym.
Jeśli ktoś zarabia poniżej 60 tysięcy, to jest mu obojętne, czy kwota wolna wynosi 55 tysięcy, 60 tysięcy czy 65 tysięcy. On i tak nie płaci podatku – tłumaczy ekspert.
Leonarski sugeruje, że ewentualne podniesienie kwoty wolnej powinno być połączone ze zwiększeniem progresji:
– Jeżeli mamy podnosić kwotę wolną, żeby pomóc najmniej zarabiającym, to musimy to wyrównać nieco większymi wpływami czy wprowadzeniem dodatkowych schodków, które sprawią, że nie będzie się przeskakiwać od razu z podatku 20-procentowego na podatek 40-procentowy, bo to duża zmiana.
Potrzebujemy narzędzia systematycznego podnoszenia kwoty wolnej, z zastrzeżeniem, że powinniśmy dbać o sprawiedliwość opodatkowania. Każdy ma tu własną definicję, ale przede wszystkim chodzi o to, by PIT pozostał efektywnym mechanizmem gromadzenia wpływów budżetowych – mówi Leonarski.
Polski Ład miał potencjał?
W świetle niniejszych rozważań nasuwa się pytanie: czy polski system podatkowy wymaga gruntownej przebudowy? Nasz rozmówca tłumi rewolucyjne nastroje:
– Nie wydaje mi się, żebyśmy byli w stanie jednym prostym gestem stworzyć nowy, wspaniały świat. Jestem raczej zwolennikiem podejścia ewolucyjnego i tego, żeby raczej zastanawiać się nad tym, jak konkretne formy opodatkowania działają lub nie działają i co możemy zrobić, żeby wyrównać w ramach istniejącego systemu sposób opodatkowania pomiędzy różnymi sposobami prowadzenia działalności zarobkowej.
Leonarski zwraca na koniec uwagę, że powszechnie krytykowany Polski Ład miał na początku potencjał do tego, by poprawić sprawiedliwość opodatkowania. Powinniśmy zatem myśleć o podobnych rozwiązaniach, z tym, że bardziej dopracowanych.
– Mimo wszystko była to chyba ostatnia próba kompleksowego spojrzenia na system podatków dochodowych. Niestety pomysł zepsuł się w toku prac nad projektem ustawy, a potem jeszcze w trakcie sejmowego procedowania.
Także w warstwie założeń projekt ten miał ogromny potencjał; pytanie tylko, czy trauma po Polskim Ładzie nie sprawi, że jakakolwiek zmiana w zakresie systemu podatkowego stanie się teraz bardzo trudna – konkluduje ekspert CAKJ.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

