Aleksandra K. broniła uznawanego za lidera pseudokibiców Cracovii Mariusza Z., ps. Zielony, który był jednym z głównych oskarżonych w sprawie dotyczącej m.in. handlu narkotykami. Chodziło o olbrzymie ilości marihuany sprowadzanej do Polski z Holandii. Mariusz Z., jak informowały media, został nieprawomocnie skazany w 2025 r. na 10 lat więzienia.

Z kolei wcześniej, jak pisała „Gazeta Krakowska”, chcąc uniknąć odsiadki w innej sprawie, miał wyłudzić w sądzie odroczenie wykonania kary. A stało się tak, bo na badania lekarskie została wysłana w jego imieniu inna osoba, u której faktycznie stwierdzono poważne schorzenie kręgosłupa. Dziennikarze opisywali również losy jego konkubiny Magdaleny K., która także miała pełnić kluczową rolę w domniemanym gangu pseudokibiców z Krakowa.

Magdalena K. stała się twarzą brutalnego gangu narkotykowego

Magdalena K. stała się twarzą brutalnego gangu narkotykowegoOnet / Onet

Bardzo głośny był także wątek jego brata Adriana, rónież związanego z pseudokibicami Cracovii – mężczyzna został zastrzelony w 2017 r. przez policyjnych antyterrorystów.

Aleksandra K. została zatrzymana przez policję 7 kwietnia na polecenie śląskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej. Śledczy zarzucają jej, że zaangażowała się m.in. w tworzenie fałszywych dowodów w sprawie dotyczącej jej klienta.

Kibole. Gangsterzy. Deweloperzy. Kim są chuligani z Krakowa?Zarzuty dla adwokatki. W tle pranie pieniędzy

Teraz kłopoty ma obrończyni Mariusza Z. Jak przekazała Onetowi prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z biura prasowego Prokuratury Krajowej, pani mecenas przedstawiono zarzuty podżegania do składania fałszywych oświadczeń i prania brudnych pieniędzy w związku ze składaniem poręczenia majątkowego za wspomnianego pseudokibica Cracovii. Wcześniej zarzuty w tym wątku śledztwa, oprócz adwokatki, usłyszało jeszcze dwóch mężczyzn.

Jak dowiedział się Onet, prokuratura, po jej zatrzymaniu na początku kwietnia, postanowiła zawiesić Aleksandrę K. jako adwokatkę. Oznacza to, że nie może teraz reprezentować swoich klientów.

Chcieliśmy porozmawiać z podejrzaną adwokatką. W krakowskiej kancelarii, z którą jest związana, usłyszeliśmy, że jej nie ma i zapewne później sama odniesie się do naszych pytań.

Lata, które niosły śmierć. Wojna gangów kiboli w KrakowiePrzesłuchanie adwokatki. Powołała się na tajemnicęPo kilku godzinach zadzwonił do nas jej obrońca, adw. Janusz Kaczmarek, w przeszłości znany prokurator, w tym prokurator krajowy, a potem szef MSWiA w 2007 r., za pierwszego rządu PiS. Ministrem był krótko, bo popadł w konflikt z Jarosławem Kaczyńskim, został także zatrzymany przez ABW pod zarzutem rzekomego składania fałszywych zeznań w słynnej aferze gruntowej dotyczącej m.in. polityka Andrzeja Leppera. Janusz Kaczmarek, fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Janusz Kaczmarek, fot. Bartosz Bobkowski / Agencja GazetaOnet

Potem Janusz Kaczmarek został oczyszczony z zarzutów. Od lat jest czynnym adwokatem i dziś tak komentuje sprawę swojej klientki, czyli podejrzanej mecenas Aleksandry K.

— Ona nie przyznaje się do winy, podczas przesłuchania powołała się na tajemnicę obrończą. Stawiane jej zarzuty dotyczą zdarzeń z 2024 r. i obrony jej klienta. Złożyliśmy zażalenie na jej zawieszenie w wykonywaniu zawodu adwokata. Uważamy, że tak surowy środek jest niewspółmierny i nieuzasadniony. Taki środek powinien zabezpieczać prawidłowy tok śledztwa, a przecież moja klientka, wykonując zawód adwokata, w żaden sposób nie wpływałaby na dobro trwającego postępowania, dotyczącego zdarzeń z 2024 r. Czekamy na rozpatrzenie przez sąd naszego zażalenia — mówi adw. Janusz Kaczmarek.

Dodał, że nie zna dowodów, które według prokuratury mają świadczyć o winie jego klientki. Nie zna, bo do tej pory wraz ze swoją klientką nie zostali zapoznani z materiałami prokuratury.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Sprawa zabójstwa i kuriozalne pismo

Aleksandra K., zanim została zawieszona, broniła m.in. w głośnej sprawie niewyjaśnionego zabójstwa w poznańskim klubie Blue Note. W 2002 r. zginął tam młody Ormianin, a po wielu latach, w 2024 r., śledczy zatrzymali znanego trenera MMA Andrzeja K. z Poznania. Zarzucają mu, że brutalnie pobił i zabił Ormianina na zapleczu poznańskiego klubu muzycznego. W sprawie zarzuty usłyszeli także znajomi Andrzeja K. związani z poznańskim półświatkiem.

Zabójstwo Ormianina w Poznaniu. Kolejny podejrzany wpadł w Dubaju

Początkowo Andrzej K. zgadzał się na podawanie w mediach swoich pełnych danych osobowych. Zgodę wyraził na to jego ówczesny obrońca adw. Francesco Goldoni. Dlatego media podawały pełne dane Andrzeja K. Gdy potem jego kolejnym obrońcą została Aleksandra K., zaczęła zgłaszać roszczenia do Onetu, w sprawę została także zaangażowana prokuratura. Adwokatka twierdziła, że naruszyliśmy dobra osobiste trenera MMA, bo ponoć bezprawnie podaliśmy jego dane osobowe.

Choć jego dane podawały media w całej Polsce, a ponadto zgodę na to wydał jego wcześniejszy obrońca, jak wynika z naszych informacji Aleksandra K., zgłaszała roszczenia jedynie do naszej redakcji. W 2025 r. domagała się od wydawcy Onetu usunięcia tekstów o sprawie Andrzeja K. w kontekście zabójstwa w Blue Note i zapłaty 50 tys. zł na cel społeczny.

Odrębne postępowanie prowadziła w tej sprawie prokuratura, która przekazała Onetowi, że pełnomocnik Andrzeja K. zawiadomił ją o możliwym popełnieniu przez nas przestępstwa polegającego na złamaniu ustawy o ochronie danych osobowych.