Wrocławianie wyrzucają ponad 20 ton tekstyliów miesięcznie.
Fot. RW
We Wrocławiu padł rekord zbiórki ubrań i tekstyliów. W marcu w ramach systemu SZOT zebrano ponad 24 tony, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej.
Najwięcej oddano na Starym Mieście, ale wysokie wyniki odnotowano także na Psim Polu, Fabrycznej i Krzykach. Zapytaliśmy mieszkańców stolicy Dolnego Śląska, dlaczego tak łatwo pozbywają się ubrań:
Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.
– Nieraz zauważamy, że są zbędne rzeczy, zajmują nam miejsce w szafie, więc po prostu pozbywamy się ich. / W sensie mi się wydaje, że jest jakaś świadomość co do tego recyklingu i odsprzedawania ciuchów, oddawania. Tak samo wiem, że w okolicy u mnie jest miejsce, w którym można oddawać ciuchy, więc ja bardzo uważam zanim wyrzucę.
Jak informuje Ekosystem, nawet 30 procent ubrań oddawanych do PSZOK-ów i punktów SZOT we Wrocławiu mogłoby być jeszcze używane. Zamiast tego trafiają one do przetworzenia na czyściwo lub jako alternatywne źródło energii. Tymczasem są miejsca, gdzie takie rzeczy mogą jeszcze posłużyć innym, o czym mówi Paweł Trawka z wrocławskiej Caritas:
Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.
– No w PSZOK-u to są rzeczy, które trafiają teoretycznie na śmieci, najzwyczajniej w świecie. One tam będą co najwyżej wykorzystane na tzw. czyściwo, czyli jako szmaty, po prostu. Natomiast u nas ta odzież będzie służyła jeszcze jako odzież. Jeszcze ktoś z niej realnie skorzysta, człowiek, który się po prostu ubierze i będzie mógł w niej wyjść na miasto.
Wrocławska Caritas każdego roku wspiera ponad tysiąc osób w kryzysie bezdomności, przekazując im około 8 tysięcy sztuk odzieży. A we Wrocławiu od początku zeszłego roku zebrano już ponad 180 ton tekstyliów.