Porażka nie wchodziła w grę. Królewscy nie mogli pozwolić sobie na kolejną stratę punktów w ligowych rozgrywkach. Tym bardziej ze znacznie niżej notowanym rywalem. Zanim jednak mecz na dobre się rozpoczął, kibice Los Blancos wygwizdali dwie wielkie gwiazdy.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Oberwało się zarówno Viniciusowi Juniorowi, jak i Kylianowi Mbappe, którzy słuchali gwizdów niemal przy każdym dotknięciu piłki. Trudno zresztą dziwić się frustracji fanów Realu, który najprawdopodobniej zakończy sezon 2025/2026 bez żadnego trofeum. Stołeczny klub nie gra już w Pucharze Króla i Lidze Mistrzów, a w LaLidze, przed rozpoczęciem wtorkowego spotkania, tracił do FC Barcelona aż 9 pkt.

Pomimo tak wielkiej różnicy w tabeli, piłkarze Realu wraz z Alvaro Arbeloą nadal liczą na cud. Jeśli Barcelona wpadnie w kryzys, w tym przegra właśnie z Królewskimi w El Clasico, może pojawić się szansa na przejęcie tytułu mistrza Hiszpanii na ostatniej prostej. Aby to jednak było w ogóle możliwe, Real musiał uniknąć kolejnej ligowej wpadki.

Mbappe i Vinicius wygwizdani. A potem dali wygraną Realowi Madryt

W pierwszej połowie gospodarze mieli przewagę, ale długo nie potrafili znaleźć sposobu, aby przełamać defensywę gości. Ta sztuka udała się faworytom dopiero w 30. minucie. Mbappe uderzył zza pola karnego i piłka po rykoszecie wpadła do siatki przy bliższym słupku.

Chwilę później Francuz mógł podwyższyć na 2:0, ale tym razem Antonio Sivera zdołał go powstrzymać. W samej końcówce pierwszej połowy o krok od trafienia był natomiast Eder Militao. Po dograniu Jude’a Bellinghama defensor trafił w obramowanie bramki przyjezdnych.

W doliczonym czasie gry Brazylijczyk znów miał pecha. Tym razem z powodu urazu, który uniemożliwił mu dalszą grę. Krótko po tym mogło natomiast zrobić się 1:1, bo Toni Martínez najpierw trafił w słupek, a następnie przegrał pojedynek z Andrijem Łuninem.

Niewykorzystana okazja zemściła się na piłkarzach Deportivo tuż po zmianie stron. O ile po strzałach Aureliena Tchouameniego i Bellinghama gościom udało się jeszcze uniknąć konsekwencji, o tyle przy precyzyjnym uderzeniu z dystansu Viniciusa już nie.

Rywale próbowali się odgryzać, jak choćby w 77. minucie, gdy niebezpieczny strzał oddał Toni Martinez. Jeszcze lepszą okazję mieli pięć minut później, gdy piłka po strzale Victora Parady trafiła jedynie w słupek. Wszystko zmieniło się w 92. minucie, gdy zdołali zdobyć gola kontaktowego. Łunina z najbliższej odległości pokonał Toni Martinez.

Czasu do ostatniego końca jednak nie pozostało dużo, dzięki czemu ostatecznie Real Madryt utrzymał prowadzenie do ostatniego gwizdka. A równo z nim na trybunach rozległy się gigantyczne gwizdy kibiców, niezadowolonych z gry Królewskich.

Zwycięstwo oznacza, że przed środowym meczem Barcelony z Celtą Vigo różnica w tabeli zmalała do sześciu punktów. I Królewscy zrobią wszystko, by wykorzystać w nadchodzących kolejkach ewentualnie potknięcie Dumy Katalonii.