Nadchodzący mecz FC Barcelony z Celtą Vigo będzie miał mnóstwo podtekstów. Barw klubu z Estadio Balaidos broni kilku zawodników, którzy w przeszłości byli związani z Katalończykami. Część z nich ma coś do udowodnienia.

Nie tak dawno przecież kibice „Blaugrany” na Camp Nou śledzili poczynania Ilaixa Moriby, Oscara Minguezy, Ferrana Jutgli i Marcosa Alonso. W większości przypadków FC Barcelona nie uwzględniła ich w planach na przyszłość, lecz pierwszy z wymienionych pożegnał się z klubem w burzliwej atmosferze.

ZOBACZ WIDEO: Makabryczny faul. Czerwona kartka to za mało?

Moriba wywodził się z La Masii i był uznawany za melodię przyszłości FC Barcelony. Najlepiej świadczy o tym fakt, że w pierwszym zespole zadebiutował 21 stycznia 2021 roku, czyli raptem dwa dni po 18. urodzinach.

Już jako zawodnik rezerw zarabiał dwa miliony euro, ale to właśnie kwestie finansowe sprawiły, że jego kariera brutalnie wyhamowała. Trudno oprzeć się wrażeniu, że agenci namieszali w głowie młodzieżowemu reprezentantowi Hiszpanii, któremu Ronald Koeman wróżył świetlaną przyszłość.

Krótko po debiucie Moriba stał się przedmiotem spekulacji transferowych. Jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, zainteresowanie piłkarzem wyrażali europejscy giganci, w tym Manchester City, Chelsea i Real Madryt.

Przez pół roku pochodzący z Gwinei gracz zgromadził kilkanaście występów, a zarząd postawił przy jego nazwisku krzyżyk przed startem kolejnego sezonu. Problem stanowiły warunki finansowe nowego kontraktu. Moriba nie zgodził się na propozycję klubu i w efekcie został z powrotem zesłany do drugiej drużyny.

Ówczesny trener FC Barcelony na konferencji prasowej mówił wprost, że jest bardzo rozczarowany postawą wychowanka. Gdyby tylko Moriba posłuchał Koemana, dziś mógłby być w zupełnie innym miejscu.

– Jako człowiek uważam, że znalazł się w strasznej sytuacji. Mógł grać w pierwszym zespole, ale nie przebywa z nami. Wiem, ile klub mu zaoferował. Uważam, że dla piłkarza w tym wieku gra jest ważniejsza niż pieniądze. Jestem rozczarowany, bo wraz z agentami podjął inną decyzję – grzmiał Koeman.

Zawodnik był wyjątkowo niesforny, o czym szybko przekonała się także hiszpańska federacja. Moriba był etatowym młodzieżowym reprezentantem „La Roja” i nagle zdecydował się na grę w kadrze Gwinei. Hiszpańskie media sugerowały, że wpływ na ten ruch mógł mieć też konflikt z władzami FC Barcelony.

Najgorszy scenariusz zakładał, że Moriba spędzi cały sezon w rezerwach Katalończyków. Jednak tuż przed zamknięciem letniego okienka transferowego w 2021 roku udało mu się „uwolnić”, przechodząc do RB Lipsk za blisko 17 milionów euro.

Piłkarz na konflikcie z FC Barceloną wyszedł jak Zabłocki na mydle. Nie dość, że marzenia o grze w topowym klubie w Europie skończyły się na plotkach transferowych, to jeszcze jego pobyt w Niemczech okazał się jednym wielkim nieporozumieniem.

W Lipsku Moriba odgrywał marginalną rolę. Szybko podpadł trenerowi przez sytuację, którą opisał niemiecki „Bild”. Zawodnik miał oczekiwać, że fizjoterapeuci będą przynosić mu winogrona podczas masażu. W klubie takie wymagania uznano za nie do przyjęcia, ale był to jedynie przykład jego niedojrzałego zachowania.

Niemcy szybko poznali się na wychowanku FC Barcelony i Moriba nie miał czego szukać w Lipsku. Był wypożyczany kolejno do: Valencii, Getafe oraz Celty Vigo, która w lipcu zeszłego roku przeprowadziła transfer definitywny za sześć milionów.

Sam Moriba po latach uświadomił sobie, że wymuszenie odejścia z FC Barcelony było jego wielkim błędem. W pewnym sensie reprezentant Gwinei przyznał rację Koemanowi, choć było już zdecydowanie za późno.

– Popełniłem błąd, odchodząc z Barcelony. Byłem wtedy bardzo młody i mierzyłem się z dużą presją. Przez chwilę myślałem, że to już koniec. Teraz jestem szczęśliwy w Celcie – powiedział w 2025 roku środkowy pomocnik, cytowany przez kataloński „Sport”. Dziś Moriba ma 23 lata i usiłuje odbudować swoją karierę w Vigo.

Historia Moriby może być przestrogą dla jego młodszego brata. Baba Kourouma, występujący w drużynie FC Barcelony U-19, również dysponuje dużym potencjałem, ale nie może powtórzyć tych samych błędów na wczesnym etapie kariery.

Mecz FC Barcelona – Celta Vigo odbędzie się w środę (22 kwietnia). Początek zaplanowano na godz. 21:30.