
Białystok
Źródło: Google Earth
Jeden z księży spod Białegostoku przyjechał na stację zatankować samochód i nie zapłacił za paliwo. Okazało się, że kapłan miał zakaz prowadzenia pojazdów. Do Sądu Rejonowego w Białymstoku trafił akt oskarżenia w tej sprawie.
O akcie oskarżenia poinformowała w środę Prokuratura Rejonowa w Białymstoku, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, po wyłączeniu materiałów z policyjnego postępowania o wykroczenie związane z tym, że kierowca nie zapłacił za paliwo.
W połowie stycznia przyjechał on na stację paliw w Choroszczy koło Białegostoku, zatankował samochód i zrobił zakupy, za które zapłacił; odjechał, nie regulując jednak należności za paliwo.
Na podstawie zapisów monitoringu ustalono, kto był kierowcą. Okazało się, że to 40-letni duchowny z jednej z podbiałostockich parafii katolickich, który ma – orzeczony przez sąd – zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz obowiązującą decyzję o cofnięciu mu uprawnień do kierowania pojazdami kategorii B.
Ksiądz się przyznał
W tej sytuacji ksiądz został oskarżony o niestosowanie się do tego zakazu oraz o prowadzenie samochodu na drodze publicznej, mimo cofnięcia mu uprawnień do kierowania. Przyznał się, grozi mu do pięciu lat więzienia.
Jak poinformowała prokuratura, duchowny był już wcześniej dwukrotnie karany sądownie – wyrokiem Sądu Rejonowego w Białystoku ze stycznia 2024 roku za kierowanie samochodem, będąc w stanie nietrzeźwości oraz wyrokiem Sądu Rejonowego w Sokółce z września 2024 roku – za niestosowanie się do zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock