Gdy Manchester City ograł Arsenal 2:1, stało się jasne, że raptem trzy dni później może dojść do zmiany na czele tabeli Premier League. A ta miała się wydarzyć… po 200 dniach panowania Kanonierów z rzędu! Cała sprawa nie była jednak prosta.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Manchester City do zostania liderem tabeli potrzebował… zwycięstwa jedną bramką. W Premier League w przypadku równej liczby punktów decydujący o kolejności w tabeli jest właśnie bilans bramkowy. The Citizens zamierzali nie tylko zrównać się punktami z Arsenalem, ale i strzelić kilka bramek. A wszystko zaczęło się już w szóstej minucie!

Gole zadecydują o mistrzostwie Anglii! Pięć kolejeke prawdy

To właśnie wtedy Jeremy Doku popisał się świetnym prostopadłym podaniem, a wszystko zakończył, rzecz jasna, Erling Haaland! Wówczas Manchester City został liderem wirtualnej tabeli, ale gracze Pepa Guardioli wcale nie zamierzali na tym poprzestawać.

The Citizens w zasadzie przez cały mecz stwarzali sobie dogodne sytuacje, ale… wygrali tylko 1:0! A to oznacza, że na pięć kolejek przed końcem są liderami, mając taki sam bilans bramkowy jak rywale! Manchester City był jednak lepszy w meczach bezpośrednich, dlatego jest wyżej w tabeli.

Taki wynik oznacza także, że Burnley dołączyło do Wolverhampton i oficjalnie żegna się z Premier League.

Co dalej? Manchester City zagra jeszcze z Evertonem (04.05), Brentford (09.05), Bournemouth (17.05), Crystal Palace (22.05) i Aston Villą (24.05).

Natomiast Arsenal czekają jeszcze spotkania z Newcastle (25.04), Fulham (02.05), West Hamem (10.05), Burnley (17.05) i Crystal Palace (24.05).

The Citizens rywalizują jeszcze w Pucharze Anglii i w półfinale zmierzą się z Southampton. Kanonierzy natomiast w półfinale Ligi Mistrzów zagrają z Atletico Madryt.