FC Porto, choć w lidze wciąż prowadzi z siedmiopunktową przewagą nad Benficą, w ciągu tygodnia stanęło przed groźbą utraty dwóch z trzech frontów. W zeszły czwartek, po czerwonej kartce Jana Bednarka, zespół odpadł z Ligi Europy. W środę zespół Polaków musiał odrabiać jednobramkową stratę z pierwszego meczu w półfinale Pucharu Portugalii przeciwko Sportingowi CP.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W Pucharze, w przeciwieństwie do europejskich pucharów, na boisku mógł pojawić się Oskar Pietuszewski. Francesco Farioli nie zawahał się i w meczu o tak dużej wadze, postawił na trzech Biało-Czerwonych od pierwszej minuty.

Dla 17-latka z Polski spotkanie miało więcej wymiarów, ponieważ po drugiej stronie boiska biegał rok starszy Geovany Quenda, który również jest okrzyknięty wielkim talentem i latem zmienia Sporting na Chelsea za 50 mln euro.

FC Porto odpadło z Pucharu Portugalii. Trójka Polaków nie pomogła

Wychowanej Jagiellonii Białystok w swoim stylu zaczął spotkanie bardzo żywiołowo. W ósmej minucie spróbował odpowiedzieć na krytykę jego defensywnego zaangażowania i efektownie odebrał piłkę przeciwnikowi, ale ostatecznie nie utrzymał się przy niej długo.

W następnych minutach niestety jego rajdy nie były szczególnie udane. Doświadczony reprezentant Danii Morten Hjulmand oraz portugalski kadrowicz Eduardo Quaresma skutecznie go zatrzymywali. W 38. minucie Polak w akcji dwóch na dwóch, zamiast podać do zmierzającego na bramkarza Williama Gomesa, w niezrozumiały sposób odegrał do golkipera rywali.

FC Porto v Sporting CP

FC Porto v Sporting CPSoccrates Images / Contributor / Getty Images

Poprawił się po kilku minutach, gdy najgroźniejszą okazję dla FC Porto w pierwszej połowie miał Gabri Veiga. Hiszpan w dwójkowej akcji z Polakiem oddał zablokowany strzał.

Na równym dobrym poziomie grali za to polscy stoperzy. Pierwsza połowa była pełna walki w środku pola i zakończyła się bez celnego strzału obu z drużyn.

Po powrocie na boisko sytuacja się nie zmieniła. Pietuszewski notował zarówno bezsensowne straty, jak i przebłyski dobrych zagrań. W 70. minucie kapitalnie minął przeciwnika i po raz drugi został „okradziony” z asysty. Tym razem z najbliższej odległości nie trafił Victor Proholdt. Gdy po chwili został wezwany do zmiany, mocno się skrzywił i był rozczarowany, że nie pomoże swojej drużynie.

Obie drużyny miały problemy ze stworzeniem sobie sytuacji, co sprzyjało prowadzącym po pierwszym meczu piłkarzom Sportingu. Po zejściu Pietuszewskiego, jego rolę na skrzydle zaczął przejmować… Jakub Kiwior. Dobrze rozgrywający piłkę stoper próbował dośrodkowań i kilkukrotnie zagroził bramce rywali.

Gdy Porto zaczęło się rozkręcać, czerwoną kartkę za brutalny faul otrzymał Alan Varela. W osłabieniu gospodarze nie byli w stanie zrobić tego, co nie udawało się w pełnym składzie przez 90 minut. Hit zakończył się bezbramkowym remisem, mimo że w setnej minucie piłkę meczową na głowie miał Froholdt.

W ciągu tygodnia Smoki odpadły z dwóch pucharów. W drugim półfinale Pucharu Portugalii mierzą się dwie mniej znane ekipy — drugoligowe Torreense oraz trzecioligowe Fafe. W pierwszym meczu padł remis 1:1.