W siódmym biegu na torze w Zielonej Górze kibice ponownie mogli oglądać bieg z udziałem dwóch zawodników. Najpierw na tor upadł Andrzej Lebiediew, a następnie Dominik Kubera.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W pierwszej sytuacji wykluczony został Łotysz. Przy upadku Kubery, który ewidentnie poznawał nawierzchnię dopiero po tym, jak wjechał w ogromną dziurę, sędzia Kalwasiński postanowił wykluczyć Michaela Jepsena Jensena, który wyprzedził Polaka chwilę przed feralnym zdarzeniem.

— Jechałem po równaniu, więc wtedy nie było tego aż tak widać. Miałem ustawiony motocykl tak, że zamiast wyrywać, przyspieszał po najechaniu właśnie na tę wyrwę na drugim łuku — mówił na gorąco Wadim Tarasienko w rozmowie z Łukaszem Benzem dla Canal+Sport.

Czy sędzia go oszukał?

Z powtórki został wykluczony Michael Jepsen Jensen, który również wypowiedział się na antenie na temat zdarzenia. — To jest po prostu szczęście, że nic większego tam się nie wydarzyło. Jeżeli naprawiają tor, a widać, że tego wymaga, to upadek Dominika był spowodowany stanem tej nawierzchni, a nie błędem jeździeckim. Gdy weszliśmy w łuk, rzeczywiście były turbulencje, ale to ta dziura spowodowała, że Dominik tego wyścigu nie ukończył. Kontrolując motocykle, obaj wjechaliśmy w łuk — powiedział żużlowiec GKM-u, Michael Jepsen Jensen.

Żużlowy Skarb Kibica 2026

Żużlowy Skarb Kibica 2026Przegląd Sportowy / newspix.pl

Po upadku Kubery zarządzono dodatkowe prace na torze, które miały na celu zasypanie dziury. Niestety, w dziewiątej gonitwie ponownie żużlowiec upadł nie ze swojej winy — tym razem w koleinę wpadł Australijczyk Max Fricke, jadąc na prowadzeniu na wyjściu z pierwszego wirażu.