„Dziś Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną Andrzeja P. i seksafera zakończyła się podtrzymanym wyrokiem 2,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Nie ma możliwości odwołania w polskim systemie prawnym. P. przebywa w zakładzie karnym. Do 16.11.2026 roku” – poinformował w piątek (24 kwietnia) na portalu X dziennikarz Marek Bobakowski.

Decyzja ta kończy wieloletnią batalię prawną dotyczącą jednego z największych skandali w historii polskiego sportu (WIĘCEJ TUTAJ). Sprawa, która swój początek miała blisko dekadę temu, doczekała się prawomocnego zamknięcia na najwyższym szczeblu sądownictwa.

ZOBACZ WIDEO: Bronił Zondacrypto i uderzył w rząd. Tak wyglądała konferencja Piesiewicza

Andrzej P., były trener reprezentacji Polski i dyrektor sportowy Polskiego Związku Kolarskiego (PZKol), został uznany winnym doprowadzenia innej osoby do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem (art. 197 Kodeksu karnego). Ostateczny wyrok to 2,5 roku bezwzględnego więzienia. 

Wcześniejsze orzeczenia opiewały nawet na 4,5 roku, jednak po licznych odwołaniach kara została złagodzona. Dzisiejsze postanowienie Sądu Najwyższego definitywnie kończy proces w Polsce.

Mroczne kulisy funkcjonowania kadry kolarskiej wyszły na jaw w listopadzie 2017 roku. Ówczesny członek zarządu i były wiceprezes związku – Piotr Kosmala – w wywiadzie dla WP SportoweFakty ujawnił przypadki zastraszania, podawania środków nasennych oraz wykorzystywania seksualnego zawodniczek, w tym osób nieletnich, do których miało dochodzić podczas zgrupowań kadry (WIĘCEJ TUTAJ).

Śledztwo było skomplikowane i wielowątkowe – przesłuchano kilkudziesięciu świadków, a akta sprawy liczyły kilkanaście tomów. Proces, który toczył się latami, był kilkukrotnie przerywany, m.in. z powodu pandemii COVID-19, co znacząco wydłużyło drogę do uzyskania ostatecznego sprawiedliwego wyroku.

W 2022 roku sąd w Legnicy skazał Andrzeja P. na 4,5 roku więzienia, jednak po licznych odwołaniach i ponownym rozpatrzeniu sprawy przez sąd we Wrocławiu, karę skrócono do 2,5 roku. Wyrok Sądu Apelacyjnego był prawomocny, ale strony miały ponownie prawo wnieść skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.