W Lubinie zmierzyły się zespoły, których zadowolić mogła tylko wygrana. Lepiej mecz zaczęli gospodarze, którzy po trafieniu Marcela Reguły prowadzili 1:0. Po pół godzinie obraz gry zaczął się zmieniać. Po przerwie kibice najpierw zobaczyli gola na 1:1, później czerwoną kartkę dla Reguły i w końcu w doliczonym czasie bramkę Ivana Durdova, które dały trzy punkty gościom.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Przegraliśmy na własne życzenie. Mecz rozpoczął się dla nas bardzo dobrze. Mieliśmy zdecydowaną przewagę i tworzyliśmy sytuacje bramkowe. Strzeliliśmy gola i od tego momentu coś w naszej grze się zacięło. Zamiast iść za ciosem, to się pogubiliśmy. Już końcówka pierwszej połowy nie wyglądała najlepiej. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że od początku drugiej części wyjdziemy wyżej, aby strzelić drugiego gola. Niestety zaczęliśmy popełniać błędy i po jednym z nich straciliśmy bramkę. Później nasz najlepszy zawodnik otrzymał czerwoną kartkę i graliśmy w dziesiątkę. W końcówce meczu straciliśmy drugiego gola i nie zdobywamy nawet jednego punktu — powiedział po spotkaniu trener Leszek Ojrzyński.

Zagłębie zajmuje w tabeli piąte miejsce, ale Raków Częstochowa i GKS Katowice, które tracą tylko punkt do Lubinian, swoje mecze 30. kolejki mają jeszcze przed sobą.

— Musimy wziąć tę porażkę na klatę. Oczekiwania były duże, bo przyjechała do nas drużyna, która zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Musimy się pozbierać, bo sezon się jeszcze nie kończy i są kolejne punkty do zdobycia. Teraz moja głowa w tym, jak zmienić naszą grę, żeby mecz z Cracovią wyglądał inaczej — dodał trener Zagłębia.

Marcin Brosz: nadzieje zostały utrzymane

W lepszym nastroju był trener gości Marcin Brosz, który jednak nie ukrywał, że początek meczu nie napawał optymizmem.

— Przygotowywaliśmy się do tego spotkania, ale wiadomo, że realia meczowe są zupełnie inne. Zagłębie zagrało naprawdę twardo, czyli tak, jak się spodziewaliśmy. Mieli przewagę, dużo stałych fragmentów gry i mieli sytuacje bramkowe. Dopiero w ostatnich 15 minutach pierwszej połowy zaczęliśmy prezentować się tak, jak zakładaliśmy przed meczem. Zmienialiśmy często stronę z jednej na drugą i zaczęliśmy zagrażać bramce Zagłębia. W drugiej połowie oglądaliśmy bardzo ciekawy mecz. Było dużo pojedynków w bocznych sektorach, a na koniec fantastyczna bramka Durdova. Wygraliśmy i nasze nadzieje na utrzymanie w ekstraklasie zostały utrzymane — podsumował spotkanie opiekun Bruk-Betu.

marw/ krys/

Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa