Decyzja prokuratora generalnego uderza w sam trzon śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Z delegacji odwołani zostali: Karol Zok, Marcin Rodzaj, Krzysztof Motyl, Sebastian Głuch, Gabriela Cichońska oraz Anna Hetmańczyk.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Śledczy ci zajmowali się sprawami o najwyższym ciężarze gatunkowym. Na ich biurkach leżały akta dotyczące m.in. zniknięcia Sylwestra Suszka, znanego jako polski „król kryptowalut”, czy nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Materiałowych.

Wnioski o ich odwołanie złożył nowy naczelnik wydziału, Marek Wełna, który sprawuje tę funkcję od lutego tego roku.

„Przyszedłem do brudnej roboty”

Kulisy personalnej ofensywy budzą ogromne kontrowersje. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, odwoływani prokuratorzy mieli usłyszeć od swojego przełożonego, prok. Wełny, zdumiewające wyznanie. Miał on stwierdzić wprost, że „nie ma nic przeciwko nim”, ale „sam przyszedł do brudnej roboty” i w swoich decyzjach nie jest samodzielny.

Co więcej, jak podaje „Rzeczpospolita”, decyzja ta doprowadziła do otwartego konfliktu na szczytach prokuratury. Beata Marczak, zastępca Prokuratora Generalnego nadzorująca pion ds. przestępczości zorganizowanej, nie wyraziła zgody na odwołanie tych konkretnych śledczych. Próbowała nawet złożyć kontrwniosek o odwołanie samego Marka Wełny z funkcji naczelnika, jednak jej działania okazały się bezskuteczne.

Odwołani śledczy nie zamierzają składać broni. Skierowali już wniosek do ministra sprawiedliwości o zwołanie Krajowej Rady Prokuratorów. Chcą, by to 22-osobowe gremium zbadało przypadki łamania niezależności prokuratorskiej.

We wniosku mają wskazywać na niebezpieczny precedens. Podobna sytuacja miała miejsce w Warszawie, gdzie prok. Janowi Drelewskiemu odebrano śledztwo dotyczące Sławomira Nowaka, które następnie zostało umorzone.

Odwołani prokuratorzy mają pracować w Katowicach do końca lipca. Nie wiadomo jeszcze, kto przejmie ich skomplikowane i głośne śledztwa.