Bayern Monachium nie po raz pierwszy zdominował sezon w Bundeslidze. Na mecz do Moguncji pojechał już po zapewnieniu sobie 35. mistrzostwa Niemiec, a przed rozpoczęciem dwumeczu z Paris Saint-Germain w półfinale Ligi Mistrzów. Drużyna Vincenta Kompany’ego, z powodu napiętego terminarza, nie miała dużo czasu na świętowanie. Zwłaszcza, że w środku tygodnia grała półfinał Pucharu Niemiec.

Goście pokonali nieco ponad 350 kilometrów na północny zachód. Miejscowa drużyna jest ligowym średniakiem, który ma jeszcze szansę na zakończenie sezonu w górnej połowie tabeli. Potrzebuje do tego lepszych wyników niż we wcześniejszych dwóch kolejkach. W nich przegrała 0:1 z Freiburgiem oraz zremisowała 1:1 z Borussią M’gladbach.

Mainz nie jest zespołem własnego boiska. W tabelce, pod względem liczby punktów zdobytych jako gospodarz, wyprzedza tylko dwa zespoły. Inna sprawa, że we wcześniejszych sezonach potrafił pokonywać Bayern i to nie raz w MEWA Arenie. Dodatkowo, w sześciu z ośmiu ostatnich spotkań Mainz z Bayernem oba zespoły strzeliły minimum gola. I to prawidłowość została zdecydowanie podtrzymana.

ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?

Bayern, trochę już tradycyjnie, wcześnie stracił gola. Była 15. minuta i Dominik Kohr cieszył się pokonaniem Jonasa Ubriga. Zrobił to po wrzutce z prawego skrzydła. Gospodarze nie mieli dość po strzeleniu pierwszego gola i szukali kolejnych szans. W 29. minucie Paul Nebel podniósł wynik na 2:0 ku wielkiemu zadowoleniu kibiców na stadionie.

Mistrz Niemiec próbował odpowiedzieć po mocnych ciosach, a w 40. minucie dogodnych okoliczności do strzelenia gola nie wykorzystał Nicolas Jackson. O niebo skuteczniejsi byli gospodarze, którzy brutalnie obnażali problemy w grze Bayernu. W czasie doliczonym do pierwszej połowy zapachniało już demolką faworyta. Sheraldo Becker podniósł wynik na 3:0. To było szokujące.

Po zmianach w przerwie ruszył pościg Bayernu. Bramka w 56. minucie Nicolasa Jacksona dała nadzieję na zapunktowanie. Napastnik przerwał impas strzelecki po dośrodkowaniu Konrada Laimera. Skoro w 73. minucie Michael Olise strzelił gola kontaktowego na 2:3, to na stadionie w Moguncji pojawiło się już dużo niepewności.

Bayern potrafił wykorzystać fakt, że rywale rozsypali się w obronie, byli zdezorientowani. Jego szalone natarcie trwało w najlepsze i skończyło się odwróceniem wyniku na 4:3. Jamal Musiala w 80. minucie oraz Harry Kane w 83. minucie doprowadzili do pierwszego w meczu prowadzenia zespołu z Bawarii. Ten nie oddał przewagi także w licznych doliczonych minutach.

Przed Bayernem wspomniany już mecz w Paryżu. Z kolei Mainz pojedzie do Hamburga na mecz z FC St. Pauli.

1.FSV Mainz 05 – Bayern Monachium 3:4 (3:0)
1:0 – Dominik Kohr 15′
2:0 – Paul Nebel 29′
3:0 – Sheraldo Becker 45′
3:1 – Nicolas Jackson 56′
3:2 – Michael Olise 73′
3:3 – Jamal Musiala 80′
3:4 – Harry Kane 83′

Składy:

Mainz: Daniel Batz – Danny Da Costa, Stefan Posch, Dominik Kohr (85′ Nelson Weiper) – Silvan Widmer (79′ Anthony Caci), Paul Nebel (85′ William Boving), Kaishu Sano, Nadiem Amiri (79′ Lennard Maloney), Phillipp Mwene – Sheraldo Becker (71′ Armindo Sieb), Phillip Tietz

Bayern: Jonas Ubrig – Konrad Laimer, Kim Min-Jae, Hiroki Ito, Alphonso Davies (57′ Josip Stanisić) – Bara Sapoko N’Diaye (77′ Jonathan Tah), Leon Goretzka – Raphael Guerreiro (56′ Jamal Musiala), Aleksandar Pavlović (46′ Joshua Kimmich), Luis Diaz (46′ Harry Kane) – Nicolas Jackson

Żółte kartki: Kohr (Mainz) oraz Laimer, Olise (Bayern)

Sędzia: Martin Petersen

Tabela Bundesligi: