Jak czytamy w prognozie, przez kraj przemieszczać się będzie chłodny front atmosferyczny, za którym napłynie arktyczna masa powietrza. To właśnie zderzenie różnych mas powietrza doprowadzi do powstania liniowych układów konwekcyjnych, odpowiedzialnych za gwałtowne zjawiska pogodowe.

Dodatkowo Polska znajdzie się między wyżem znad Wysp Brytyjskich a rozległym niżem znad zachodniej Rosji, co spowoduje wzrost gradientu barycznego. W praktyce oznacza to jeszcze silniejsze podmuchy wiatru, szczególnie w trakcie opadów i burz.

Pierwsze silniejsze porywy pojawią się na północy kraju – w rejonie Gdańska już tuż po północy. Następnie strefa silnego wiatru będzie przemieszczać się na południowy wschód. Nad Warszawę dotrze w godzinach porannych, a w rejon Zamościa – po godzinie 7.

Najtrudniejsze warunki prognozowane są dla wschodniej Polski, szczególnie województw podlaskiego i lubelskiego. Tam przez większą część dnia mogą rozwijać się burze, którym towarzyszyć będą porywy wiatru sięgające nawet 100 km/h.

Synoptycy ostrzegają, że tak silny wiatr może powodować realne zagrożenie. Porywy rzędu 80–100 km/h mogą łamać drzewa, uszkadzać linie energetyczne, a nawet zrywać fragmenty dachów. Szczególnie niebezpieczne będą lokalne burze, w których wiatr może być jeszcze silniejszy. W centralnej Polsce oraz na zachodzie warunki będą nieco łagodniejsze, choć nadal wymagające ostrożności. Tam porywy wiatru osiągną zazwyczaj od 60 do 75 km/h.

Jak wynika z prognozy, na zachodzie i w centrum kraju wiatr zacznie słabnąć w niedzielę wieczorem. Mieszkańcy wschodniej Polski będą musieli uzbroić się w cierpliwość – tam trudne warunki mogą utrzymać się aż do poniedziałku. Prognoza obowiązuje od soboty 25 kwietnia od godziny 20:00 do niedzieli 26 kwietnia do końca dnia.