Zillmann w porannej sesji była druga w swoim wyścigu, ale miała w sumie dopiero czwarty czas. Po południu w finale A wystąpiły najlepsze zawodniczki z wszystkich biegów eliminacyjnych, a wicemistrzyni olimpijska najlepiej uporała się nie tylko z rywalkami, ale także porywistym wiatrem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Druga na mecie była Julia Rogiewicz, która z kolei w pierwszym starcie zanotowała najlepszy rezultat. Zwyciężczyni nad Rogiewicz uzyskała blisko cztery sekundy przewagi. Trzecia była Anna Khlibenko.
Wygrana Zillmann to mała niespodzianka, choć w stawce była najbardziej doświadczoną zawodniczką. Utytułowana wioślarka jesienią ubiegłego roku wystąpiła w „Tańcu z gwiazdami” i sama przyznała, że czasu na trening stricte sportowy nie miała zbyt wiele.
— W ubiegłym roku trenowałam w kadrze, byłam w cyklu przygotowawczym i to nie jest tak, że nic nie robiłam. Przyszła jesień i wiadomo — wystąpiłam w programie rozgrywkowym. Mam jednak za sobą trzy miesiące solidnej pracy z trenerem Jarosławem Szymczykiem. On wcześniej trenował ze swoim synem (Natanem Węgrzyckim-Szymczykiem — PAP) i doskonale wie, jak pracować z jedynkarzami — powiedziała PAP Zillmann, który zmieniła barwy klubowe — z AZS UMK Toruń przeszła do AZS AWF Warszawa.
Jak przyznała, w trakcie wyścigu pomogło jej ogromne doświadczenie w sporcie i wiele kilometrów przepłyniętych w trakcie kariery.
— Czasami wystarczy dobrze się „odświeżyć” i potem popracować solidnie. Dziewczyny są niezwykle mocne i bardzo cenię ich robotę. I wiem też, że na wiosnę nikt nie robi szczytu formy, tylko szykujemy się na regaty międzynarodowe. Nie wykluczałam jednak, że mogę powalczyć o wygraną. Cieszę się, że tak dobrze rozegrałam ten wyścig. Plan był prosty — musiałam zaryzykować i ruszyć mocno pierwsze 500 metrów, bo inaczej nie byłoby co zbierać — śmiała się 30-letnia zawodniczka.
Zillmann dzięki występowi w telewizyjnym show zyskała ogromną popularność, większą niż po zdobyciu srebrnego medalu olimpijskiego. Jej występy na poznańskiej Malcie oglądał ponad 20-osobowy fan club, który zgotował jej niezwykłą owację po zwycięstwie.
Powrót Katarzyny Zillmann
— Mając za sobą takich fanów i takie wsparcie, musiałam się wypruć w tym wyścigu — przyznała.
Zgodnie z regulaminem Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich zwycięstwo w tych regatach sprawia, że Zillmann ma prawo dołączyć do kadry i brać udział w zgrupowaniach. Jak wyjaśnił dyrektor sportowy związku Andrzej Krzepiński, taki powrót do reprezentacji mógłby się odbyć jednak na określonych zasadach.
— To zawodniczka musi zadeklarować pełną dyspozycyjność, bo my nie możemy sobie pozwolić na jakieś „sztukowanie”. Albo Kasia idzie na całość, a my bardzo cieszymy się z jej powrotu, albo nie podejmujemy współpracy. Trudno jest budować osady, gdy nie ma deklaracji pełnej współpracy ze strony zawodniczki. To jest przecież żmudny proces. Kasia reprezentuje znakomity poziom i byłaby na pewno wzmocnieniem dla tej grupy — zaznaczył Krzepiński.
Sama zawodniczka na gorąco nie zastanawiała się jeszcze nad najbliższą przyszłością. Pierwszym sprawdzianem dla reprezentacji będzie zaplanowany na koniec maja Puchar Świata w Sewilli.
— Nie wiem, co będzie dalej. Za wcześnie jest wybiegać w przyszłość po zwycięstwie w jednym wyścigu. Cieszę się przede wszystkim, że mogę rywalizować na poziomie czołówki krajowej — podsumowała.
Wioślarka po raz ostatni w zawodach międzynarodowych wystąpiła w 2023 roku — w mistrzostwach Europy w słoweńskim Bledzie w dwójce z Martą Wieliczko, ale zostały wycofane po biegu eliminacyjnym. Zillmann potem przez dłuższy czas leczyła kolano.
W Poznaniu startują niemal wszyscy najlepsi zawodnicy w kraju. Po raz kolejny wysoką formę zaprezentował Mateusz Biskup, ubiegłoroczny mistrz świata w dwójce podwójnej wygrał oba wyścigi. Nieco gorzej spisał się jego partner z osady Mirosław Ziętarski, który był siódmy, a potem wystąpił tylko w finale B.
— Mirek ma kłopoty zdrowotne, ale zachowujemy pełen spokój. To jest niezwykle ważny zawodnik, a lekka niedyspozycja nie wpływa na ocenę jego przydatności. Natomiast warunki, jakie panowały na jeziorze, sprawiają, że jest niezwykle trudno ocenić poziom poszczególnych zawodników. Wiatr wiał niezwykle mocno i bieg do biegu trudno jest porównywać — zaznaczył Krzepiński.
W Poznaniu nie pojawił się Fabian Barański, jeden z najbardziej utalentowanych zawodników ostatnich lat. Szlakowy brązowych medalistów paryskich igrzysk już w ubiegłym roku zrobił sobie odpoczynek, a w tym sezonie przygotowywał się indywidualnie. Jak poinformował trener kadry wioseł krótkich Robert Sycz, Barański zamierza spróbować swoich sił w wioślarstwie morskim.
W niedzielę dokończenie regat.
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa