Zanim o problemach giełdy kryptowalut Zondacrypto zaczęły alarmować media, w siedzibie spółki rozsyłano do pracowników komunikaty o „ważnych zmianach”. Michał Fuja, reporter „Superwizjera”, dotarł do tej korespondencji. A w Monako rozmawiał z sąsiadami prezesa giełdy.Artykuł dostępny w subskrypcji

O możliwych problemach giełdy Zondacrypto media zaczęły informować w pierwszym tygodniu kwietnia. 6 kwietnia portale money.pl i Wirtualna Polska ujawniły analizę firmy Recoveris, która wykazała spadek rezerw bitcoinów o ponad 99 procent. Użytkownicy giełdy już wtedy masowo zgłaszali problemy z wypłatami środków. Jeszcze 9 kwietnia prezes giełdy Przemysław Kral przekonywał, że sytuacja jest pod kontrolą, a problemy to efekt „usterki technicznej”.

Z naszych ustaleń wynika, że kierownictwo Zondacrypto mogło przygotowywać się na eskalację kryzysu już od co najmniej 1 kwietnia. Analiza wewnętrznej komunikacji spółki, do której dotarliśmy, pokazuje, że właśnie tego dnia pracownicy zostali poinformowani o „ważnych zmianach organizacyjnych”. Zapowiedziano im odejście Karoliny Gwóźdź, szefowej działu prawnego Zondacrypto, a prywatnie żony Przemysława Krala.