Korespondencja z Madrytu
To starcie w Madrycie zapowiadało się rewelacyjnie! Dlatego też organizatorzy zdecydowali, że pojedynek Jeleny Rybakiny (2. WTA) z Qinwen Zheng (36.) będzie przedostatnim na największym korcie Caja Magica, czyli Manolo Santana Stadium. Trybuny wypełniły się niemal w pełni, a emocje buzowały od samego początku. Wszystko wskazywało na to, że będzie to tenisowa uczta.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Sensacja na start hitu w Madrycie! Potężne kłopoty Jeleny Rybakiny
Obie tenisistki rozpoczęły od bardzo wyrównanej gry i po kilkunastu minutach na tablicy wyników było 2:2. Wtedy jednak Zheng zdołała przełamać Rybakinę i dzięki temu zdobyła niezwykle ważnego gema, który dał jej prowadzenie 3:2. Choć Kazaszka szukała swojej szansy, to jednak przy podaniu rywalki nie była w stanie zaskoczyć rewelacyjnie dysponowanej Chinki.
Mistrzyni olimpijska z Paryża utrzymała przewagę breaka do końca pierwszej partii i wygrała ją 6:4. To oznaczało problemy wiceliderki rankingu WTA, która musiała postawić wszystko na jedną kartę. Niespodziewanie przerwa między setami nieco się wydłużyła. Gdy Rybakina była gotowa, aby kontynuować grę, Zheng wciąż nie pojawiała się na korcie. W momencie, w którym wróciła, towarzyszyła jej sędzia.
Niespodzianka w Madrycie
Polski fan nagle krzyknął na korcie centralnym. I ta chwila konsternacji
Przez chwilę można było mieć wątpliwości, czy nie chodzi o jakieś kłopoty zdrowotne (a te w Madrycie dotychczas często miały miejsce), ale jak się okazało, Chinka zgłosiła, że linie na korcie są zbyt śliskie. Chwilę ciszy na korcie centralnym przerwał… donośny krzyk jednego z polskich kibiców. — Marta, jesteście? — można było usłyszeć. Potem panie rozpoczęły drugą odsłonę tego widowiska.
I od razu ujrzeliśmy przełamanie! Chinka zdobyła breaka, który mógł być na wagę złota. Szczególnie że po chwili — przy swoim podaniu — prowadziła już 40:0. Wtedy jednak mistrzyni Australian Open wzięła sprawy w swoje ręce, odrobiła straty i odłamała. Widać było, że powoli odzyskuje rytm. Przy wyniku 4:3 dla Rybakiny doszło do kontrowersyjnych scen na Manolo Santana Stadium.
Kłótnia w Madrycie! Jelena Rybakina miała pretensje. Ależ końcówka
Zheng zaserwowała asa, który według Kazaszki nie był trafiony. — Ty chyba żartujesz? System się myli. To nie jest żart. To nie dotyka linii. To absolutnie błędne — mówiła wówczas druga rakieta świata do sędzi, pokazując, że punkt nie powinien być uznany. Ostatecznie nie wpłynęło to w znaczący sposób na wynik seta, bo to Rybakina wygrała go wynikiem 6:4. To zwiastowało emocjonujący finisz.
Kontrowersyjna sytuacja na Manolo Santana Stadium
I trzecia partia znów układała się po myśli mistrzyni Australian Open. Szybko udało jej się przełamać przeciwniczkę i było 3:1 na jej korzyść. Co prawda, Zheng natychmiast odpowiedziała tym samym, ale to zdało się na nic, bo Kazaszka się nie zatrzymywała. Jeszcze jeden break sprawił, że wyszła na prowadzenie 4:2, a po kilku kolejnych minutach zwyciężyła całe spotkanie 4:6, 6:4, 6:3 i awansowała do czwartej rundy.