Fogo Unia Leszno pokonała Gezet Stal Gorzów 50:40 w meczu 3. kolejki PGE Ekstraligi. Nie obyło się bez kontrowersji. Na ostatnim okrążeniu 6. wyścigu Piotr Pawlicki ostro zablokował Jacka Holdera. Australijczyk cudem utrzymał się na motocyklu.

– Szczerze mówiąc, to było niebezpieczne. Nie wiem, dlaczego tak ostro pojechał, może naoglądał się za dużo Nickiego Pedersena. Co prawda po biegu przeprosił, ale szczerze mówiąc, to przeprosiny nic nie znaczą. Po prostu się tak nie robi, bo to niebezpieczne. Nie mamy hamulców, a on spojrzał i mnie widział. Mam wielkie szczęście, że utrzymałem się na motocyklu. Mam w domu rodzinę, do której chcę wrócić. To było bardzo głupie z jego strony. Dziwię się, że nie dostał za ten faul kartki – mówi Jack Holder.

ZOBACZ WIDEO: Żużel. Magazyn PGE Ekstraligi. Goście: Kołodziej, Paluch i Piskorz

Gorzowianie zanotowali doskonały początek meczu, odskakując Unii na 8 punktów. Nie ulega wątpliwości, że z Andersem Thomsenem w składzie, mogliby powalczyć o zwycięstwo.

– Brakuje nam Andersa i z nim byłoby prawdopodobnie lepiej. Muszę przyznać, że juniorzy spisali się świetnie. Utrzymaliśmy dobry wynik w Lesznie, więc sądzę, że naprawdę pojechaliśmy solidny mecz. Mam nadzieję, że Anders Thomsen szybko do nas wróci i będziemy mocniejsi – komentuje Holder.

– Nie wiem co się stało w drugiej części meczu. Byłem dość zajęty, więc nie miałem okazji obejrzeć wielu biegów, bo startowałem co chwilę. Na pewno na początku zawodów tor był nieco inny, a my byliśmy na nim po prostu szybsi. Gospodarze w drugiej części dopasowali swoje motocykle do panujących warunków. Ale tak, radzimy sobie całkiem nieźle tym składem, który mamy – dodaje zawodnik ze stajni Monster Energy.

Jack Holder wystąpił aż siedmiokrotnie w meczu Fogo Unii z Gezet Stalą Gorzów. Nadprogramowe wyścigi wynikały z zastępstwa zawodnika za Andersa Thomsena oraz z rezerwy taktycznej.

– To zależy. Kiedy idzie dobrze, bo jasne, że lubię co chwilę wyjeżdżać na tor. Dziś pojechałem dobre zawody, ale jestem trochę chory. Cóż, za to nam płacą – podsumował rozmowę z WP SportoweFakty Jack Holder.