Rafał Augustyniak został wyrzucony z boiska w 21. minucie niedzielnego hitu Ekstraklasy w Poznaniu. Ta decyzja wywołała ogromne kontrowersje. Sędziowski ekspert Adam Lyczmański na antenie Canal+ szeroko odniósł się do zdarzenia.
– Ocenianie po stopklatkach jest bardzo mylące i niestety nie zawsze prawdziwe. Tutaj ten atak faktycznie na stopklatce wygląda nieciekawie – podkreślił na wstępie.
ZOBACZ WIDEO: Lewandowski i Szczęsny zaskoczeni. Zabawna sytuacja na treningu
Następnie zauważył, że pod uwagę należy wziąć dwa terminy z przepisów: nierozważny atak w nogi przeciwnika i poważny, rażący faul.
– Moim zdaniem do tego zdarzenia pasuje określenie, że to był nierozważny atak. Jest trącona ta kroczna noga gracza Lecha, ale noga zawodnika Legii nie jest zakotwiczona, zaparkowana i to jest dosłownie ułamek sekundy, gdzie ta noga się lekko wygina i to jest kluczem do oceny – ocenił Lyczmański.
Na tych słowach jednak nie poprzestał.
– Jak ja słyszę jakieś porównania do czerwonej kartki Luisa Palmy w meczu z Rakowem, no absurd dla mnie, ponieważ są to dwie zupełnie inne sytuacje. Inny impet, inna dynamika, dodatkowo „flying tackle”, tutaj tego nie widzę. Moim zdaniem pierwsza decyzja, czyli ta, którą podjął sędzia Piotr Lasyk z boiska, była optymalną, prawidłową. Powiem więcej: gdyby ona została podtrzymana, zapewne o tym byśmy dzisiaj w ogóle nie mówili. A tak, przez 70 minut do końca meczu, cały czas było to na ustach wszystkich kibiców – podsumował.