Dziennikarce Onetu Magdalenie Rigamonti sąd nakazał roczne milczenie na temat Joanny Krauze de Lendorff. Co ciekawe, wydarzyło się to jeszcze przed publikacją udokumentowanego, popartego faktami i relacjami innych osób artykułu. Tak działa SLAPP, czyli powszechnie używane dziś narzędzie do tłumienia debaty i odbierania ludziom prawa do informacji.

Tekst Magdaleny Rigamonti opublikowaliśmy w poniedziałek rano w Onecie, przeczytać go można tutaj: Sąd chciał zablokować ten tekst. Ujawniamy szokujące zachowanie znanej reżyserki

O powodach decyzji naszej redakcji pisze redaktor naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk: Zdaniem sądu nie macie Państwo prawa przeczytać tego tekstu. My uważamy inaczej

Sąd chciał zablokować tekst dziennikarki Onetu. Polityk składa obietnicę. „Telefon i kontakt z ministerstwem”

— Przypomniałem sobie moją historię. Wtedy, kiedy z posłem Jońskim pisaliśmy książkę „Wielkie żniwa. Jak PiS ukradł Polskę” i docierały do nas informacje, że PiS będzie próbował poprzez zabezpieczenie w oparciu o Kodeks postępowania cywilnego zablokować publikację. Szczęśliwie się nie udało. To była taka groźba — mówił Michał Szczerba w „Onet Rano.”.

— Konstytucja jasno stanowi, że w Polsce zabroniona jest cenzura prewencyjna. Ten smutny urząd na ul. Mysiej [Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w PRL] zlikwidowaliśmy na początku transformacji, ale, niestety, sądy stosują tę praktykę. Absolutnie niedopuszczalną. Zadaniem państwa jest to, żeby chronić wolność słowa. Za wolnością słowa idzie zawsze odpowiedzialność — kontynuował.

— Często jest tak, jak w tym przypadku. To jest po prostu kneblowanie niedopuszczalne. I mam wrażenie, że nawet droga europejska, Europejski Trybunał Praw Człowieka, przysługiwałaby pani redaktor w tej sprawie — ocenił europoseł KO.

— Myślę, że to jest też rola dla rzecznika praw obywatelskich. Może warto się nad tym zastanowić, bo to jest sytuacja skandaliczna. (…) Obiecuję telefon do rzecznika praw obywatelskich w tej sprawie i kontakt z Ministerstwem Sprawiedliwości. Dobrze, żeby powstała grupa, która, mówiąc kolokwialnie, pochyli się nad tematem i zaproponuje rozwiązania — zadeklarował.