Dotychczasowe strategie są niewystarczające, a skuteczna adaptacja do zmian klimatu wymaga nowego podejścia, lepszej koordynacji i praktycznych działań – od retencji po odmładzanie lasów – podkreślali eksperci, samorządowcy i przedstawiciele rządu podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad nową strategią adaptacji, opartą na aktualnej analizie ryzyka i realnych kosztach braku działań.
Samorządy podkreślają, że adaptacja musi być planowana lokalnie, bo różne części regionów mierzą się z odmiennymi zagrożeniami klimatycznymi.
Kluczowe działania to m.in. budowanie odporności miast, standardy retencyjne, modelowanie hydrauliczne oraz odbudowa drzewostanów nad rzekami. Ważna jest też edukacja włodarzy.
Eksperci wskazują, że polskie lasy tracą odporność na skutek suszy, ulewnych deszczy i starzenia się drzewostanu – konieczne jest jego odmładzanie.
Jedna z debat Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach poświęcona była m.in. zmianom klimatycznym i sposobom przeciwdziałania nim oraz adaptacji do nich.
Uczestnicy panelu „Adaptacja do zmian klimatu” dyskutowali o tym, jakie strategie powinny wdrażać państwa, regiony i miasta. Zastanawiali się również, w jaki sposób takie działania łączyć np. z inwestycjami infrastrukturalnymi.
Urszula Zielińska, wiceminister klimatu i środowiska przyznała, że „obecna strategia adaptacji, która została przygotowana kilka lat temu – ze względu na wysokie tempo zmian pogodowych – jest nieaktualna”, stąd pilna potrzeba wdrożenia nowej strategii (w Polsce kwestie adaptacji do zmian klimatu są regulowane głównie przez nowelizację ustawy Prawo ochrony środowiska, uchwaloną pod koniec 2024 r., która wprowadza systemowy obowiązek planowania działań adaptacyjnych na poziomie lokalnym – przyp. red.).
Będzie opierała się na nowej analizie ryzyka, pokaże, jaki jest koszt braku działań adaptacyjnych, ile pieniędzy tracimy rocznie. Już poprzednie dane były alarmujące – mówiły, że w dekadzie 2010-2020 koszt suszy, powodzi i pożarów to w Polsce średnio 6 mld zł rocznie, jednak w praktyce sięgał aż 12 mld zł
– wyliczała wiceminister.
Wskazała, że potrzebny jest zintegrowany, praktyczny system. Podobne spostrzeżenie miał Paweł Jaworski, dyrektor departamentu strategii i odporności klimatycznej w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.
Ryzyko klimatyczne przenika wszystkie gałęzie gospodarki. Kluczowa jest koordynacja działań między ministerstwami i samorządami
– wskazał.
Polskie lasy coraz mniej odporne na zmiany klimatyczne. Rozwiązaniem jest odmładzanie drzewostanu
Robert Pabian, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, mówił, jak zmienia się odporność polskich lasów. Zaznaczył, że susze i ulewy generują dodatkowe koszty. Tylko w zeszłym roku wyniosły 620 mln zł. Częściej konieczne są tzw. cięcia sanitarne, czyli wycinanie drzew, które obumierają.
Do tego dochodzą tzw. poprawki, czyli ponowne sadzenie sadzonek, które wyschły albo wymokły z powodu zmian klimatycznych
– mówił dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.
Wyjaśniał, że polskie lasy stają się coraz bardziej podatne na efekty zmian klimatu. Jest coraz cieplej i coraz bardziej sucho, a lasy się „starzeją”. Dlatego sposobem na podniesienie odporności jest odmładzanie lasów poprzez sadzenie nowych drzew, przy odpowiednim zachowaniu proporcji między starymi a nowymi.
Ważna jest nie tylko zmiana struktury lasu pod względem wieku, ale też stanu gatunkowego. Gatunki liściaste mają większą tolerancję na to, co się dzieje w klimacie
– zaznaczał Robert Pabian.
Rola lokalnych strategii. „Trzeba to traktować subregionalnie”
Uczestnicy panelu rozmawiali też o roli lokalnych – miejskich i regionalnych – planach adaptacji do zmian klimatycznych.
Damian Olma, zastępca dyrektora departamentu projektów regionalnych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego stwierdził, że takie działania trzeba traktować subregionalnie, ale spajać je na poziomie centralnym, wskazując np. źródła finansowania. Jako przykład zróżnicowanej problematyki w skali regionu podał województwo śląskie.
Z badań wnika, że na północy województwa największym problemem są susze, na południu powodzie błyskawiczne i podtopienia, z kolei w centrum – ze względu na zabetonowane rynki – mówi się o miejskich wyspach ciepła
– wyliczał, wskazując na przyjęty w ubiegłym roku Regionalny Plan Adaptacji.
Zaznaczył też, że kluczowe jest podnoszenie świadomości nie tylko mieszkańców, ale też włodarzy gmin. W podobnym tonie wypowiadał się Igor Śmietański, wiceprzewodniczący zarządu, Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.
Nie mamy problemu z edukacją najmłodszych. Problem jest – i tu musimy uderzyć się w pierś – z włodarzami miast i z osobami, dla których obszar ochrony klimatu nie jest priorytetem. Chodzi o zmianę mentalności, myślenie o klimacie nie globalnie, ale lokalnie
– mówił wiceszef zarządu GZM.
Zgodził się, że krajowe plany ogólne to szansa na lepsze tworzenia planów miejscowych. Ocenił, że pośpiech i rutyna są w tej kwestii wrogiem.
Trzeba dać gminom więcej czasu na ich tworzenie. To jest tak ważny dokument, że on powinien być przemyślany i odzwierciedlać rzeczywiste problemy miasta w zakresie zmian klimatu. Nadchodząca ustawa to wiec olbrzymia szansa, ale i obowiązek
– podkreślał Igor Śmietański.
To, że polityka klimatyczna wymaga poprawy koordynacji podkreślał też Paweł Jaworski.
To polityka przestrzenna, która dotyczy konkretnej lokalizacji, a z poziomu centralnego nie da się tego zrobić dobrze. Kompetencja gospodarza regionu jest kluczowa
– zapewniał dyrektor departamentu Strategii i Odporności Klimatycznej w resorcie klimatu.
Budowanie odporności miast, standardy retencyjne i odtwarzanie drzewostanów nad brzegami rzek
Eksperci i samorządowcy zastanawiali się też, jakie praktyczne rozwiązania są konieczne. Mariusz Słaboń, wiceprezes zarządu Katowickich Inwestycji zaznaczył, że „nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, możemy tylko próbować łagodzić ich skutki”.
Ocenił, że kluczowe jest planowanie inwestycji w kategorii „budowania odporności miasta”.
Chodzi np. o zagospodarowanie deszczówki, ale głównym aspektem jest to, czy dany budynek będzie odporny na niekorzystne zjawiska. To też minimalizowanie ryzyka podtopień, a także planowanie zbiorników retencyjnych w optymalnych miejscach
– wyliczał.
Jak wskazał, Katowice wykorzystują modelowanie hydrauliczne (komputerowe symulowanie przepływu wody, czyli rzek, kanałów, sieci wodociągowych i kanalizacyjnych, w celu przewidywania jej zachowania – przyp. red.) oraz system deszczomierzy, co pozwala planować budowę zbiorników retencyjnych „w punkt”. W efekcie często woda z betonowych zbiorników wyprowadzana jest tam, gdzie najbardziej jej potrzeba, czyli np. do parków i naturalnych zbiorników wodnych.
Paweł Jaworki podkreślił, że standardy retencyjne są kluczowe, ale niektóre miasta mają problemy z ich wdrażaniem. Zapewnił, że resort będzie pracować nad ustawowymi rozwiązaniami.
Chcemy zagwarantować prawne bezpieczeństwo samorządów, które będą mogły wymagać od inwestorów wprowadzania konkretnych rozwiązań, dotyczących gromadzenia deszczówki czy terenów zielonych
– zaznaczał.
Michał Piotrowski z WWF podkreślił, że jednym ze sposobów na umacnianie brzegów rzek, co jest ważne w kwestii ochrony przeciwpowodziowej, jest odtwarzanie tam drzewostanu. Wskazał też na rowy melioracyjne, które można wykorzystać do zatrzymywania wody.
Bioróżnorodność to odporność na nieprzewidziane skutki pogodowe
– dodał, odwołując się do unijnego rozporządzenia, które nakłada na państwa członkowskie obowiązek odbudowy zniszczonych ekosystemów (lądowych i morskich) w co najmniej 20 proc. do 2030 r. oraz wszystkich wymagających regeneracji do 2050 r.
Wiceszefowa resortu klimatu oceniła, że trudno przewidzieć czy będzie można osiągnąć mierzalne efekty w zakresie odporności klimatycznej. Wskazała jednak, że rząd wprowadza konkretne wskaźniki, które mają w tym pomóc.
Chcielibyśmy śledzić od przyszłego sezonu letniego liczbę ulic, które nie zostaną zalane, liczbę wodociągów, które będą miały wodę w trudnych okresach suszowych, czy powierzchnię koron drzew
– wyliczała Urszula Zielińska.
Uczestnicy zgodzili się też ze słowami Michała Piotrowskiego, który stwierdził na koniec, że „najlepszą adaptacją jest współpraca”.

Materiał chroniony prawem autorskim – zasady przedruków określa regulamin.


