Naczelny dowódca Ukrainy stwierdził, że Rosji zaczyna brakować pocisków obrony przeciwlotniczej do odpierania ataków dronów, co sugeruje, że Moskwa podziela część obaw Zachodu dotyczących zapasów, w miarę jak wojna powietrzna ewoluuje.
Zobacz także: „To coś nowego”. Rosyjskie wojsko nie było w takich tarapatach w walkach z Ukrainą od 2023 r.
Problem nie tylko Rosji
Ołeksandr Syrski, szef ukraińskiej armii, wypowiedział się w ten sposób podczas spotkania z ministrem obrony Kanady w Kijowie w niedzielę.
„Zwróciłem uwagę, że systematyczne uderzenia w rosyjskie zakłady produkcyjne dodatkowo osłabiają zdolności obrony przeciwlotniczej przeciwnika, które już teraz cierpią na niedobór pocisków do zwalczania ukraińskich systemów bezzałogowych i środków uderzeniowych” — napisał Syrski w oświadczeniu.
Czytaj także w BUSINESS INSIDER
Komentarz Syrskiego pojawia się w momencie, gdy armie na całym świecie poszukują nowych sposobów reagowania na rosnące wykorzystanie dalekosiężnych dronów uderzeniowych, które są tanie, jednorazowe i stanowią trudny cel dla droższych, tradycyjnych pocisków.
Jego ocena wskazuje, że nasilająca się ukraińska kampania uderzeń zmusza Moskwę do zmierzenia się z tym samym dylematem.
Ukraina regularnie informuje o dziesiątkach dalekosiężnych uderzeń miesięcznie na terytorium Rosji, wykorzystując drony i pociski do niszczenia infrastruktury energetycznej i wojskowej za granicą.
Niedawno służby bezpieczeństwa Ukrainy poinformowały, że w niedzielę zaatakowały bazę morską Floty Czarnomorskiej Rosji w Sewastopolu oraz lotnisko Belbek na Krymie.
Zobacz także: Europa musi zacząć się budzić? Oto 24 kraje z najdłuższą obowiązkową służbą wojskową
Ukraina zwiększa tempo
Waszyngtoński think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW) napisał w niedzielnej analizie, że Ukraina systematycznie zwiększa tempo swoich uderzeń na terytorium Rosji i „prawdopodobnie będzie nadal wykorzystywać dużą powierzchnię celów w głębi rosyjskiego zaplecza oraz przeciążoną rosyjską obronę powietrzną”.
Think tank odnotował co najmniej 10 ukraińskich doniesień o dalekosiężnych uderzeniach na rosyjską infrastrukturę w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
Wiadomo, że Rosja wykorzystuje głównie systemy rakietowe krótkiego zasięgu Pantsir do obrony punktowej przed dronami, jednak ich pociski przechwytujące produkuje się znacznie wolniej niż same drony.
Ukraina podała również w lutym, że zniszczyła co najmniej połowę rosyjskich systemów Pantsir.
Rosyjscy blogerzy wojskowi biją na alarm
Na początku kwietnia jedna z najbardziej znanych rosyjskich grup blogerów wojskowych, Rybar, wyraziła obawy, że Ukraina prowadzi „długotrwałą kampanię mającą na celu przełamanie rosyjskiej obrony powietrznej” aż do lata 2026 r.
„Po prostu wyprodukowanie dziesiątek tysięcy pocisków do systemów Pantsir z powietrza jest fizycznie niemożliwe” — napisał popularny serwis komentatorski, dodając, że rosyjskie siły obrony przeciwlotniczej są „doprowadzane do granic możliwości i zużywają amunicję w przyspieszonym tempie”.
Rybar zasugerował, by Rosja przyjęła strategię zwalczania dronów podobną do ukraińskiej, obejmującą m.in. większy nacisk na mobilne grupy ogniowe oraz załogi dronów przechwytujących.
Analitycy londyńskiego Royal United Services Institute napisali również w grudniowym raporcie, że Rosja zużywa pociski przechwytujące szybciej, niż jest w stanie je produkować i intensywnie stara się zwiększyć ich produkcję.
Niedobór ten był „w przeważającej mierze skoncentrowany w starszych lub przestarzałych platformach, takich jak 9K33 Osa oraz systemy SHORAD, zwłaszcza Pantsir” — dodali analitycy.
Stany Zjednoczone zużyły znaczną część swoich pocisków przechwytujących obrony powietrznej podczas wojny z Iranem — według analityków RUSI wykorzystano 11 300 sztuk amunicji w zaledwie 16 dni walk.
Najpoważniejsze obawy dotyczą zapasów bardziej zaawansowanych pocisków przechwytujących, takich jak rakiety Patriot, systemy Terminal High Altitude Area Defense oraz okrętowe pociski Standard Missile.
Powyższy tekst jest tłumaczeniem z amerykańskiego wydania Business Insidera