Podczas spotkania z delegacją mieszkańców południowej części Libanu Joseph Aoun mówił: – Zdrady dopuszczają się ci, którzy wciągają swój kraj w wojnę, aby służyć zagranicznym interesom.
Prezydent Libanu, cytowany przez portal Times of Israel, pytał, „jak długo mieszkańcy południa będą płacić cenę za cudze wojny prowadzone na naszej ziemi?”. – Gdyby wojna dotyczyła Libanu, poparlibyśmy ją, ale gdy jej celem jest służenie interesom innych, całkowicie ją odrzucam – podkreślił.
Przywódca Hezbollahu Naim Kassem we wcześniejszej poniedziałkowej wypowiedzi dla powiązanej z ugrupowaniem telewizji Al-Manar nazwał rokowania z Izraelem, prowadzone przez władze w Bejrucie, „niebezpiecznym błędem, który grozi wciągnięciem Libanu w spiralę niestabilności”.
Szef Hezbollahu oświadczył, że dla jego ugrupowania „te negocjacje i ich wynik nie istnieją i w najmniejszym stopniu ich nie dotyczą”. Dodał, że ugrupowanie, na czele którego stoi, będzie „kontynuować opór w obronie Libanu” i wezwał władze libańskie do cofnięcia przepisów z marca, które kryminalizują działalność Hezbollahu i jego członków.
Liczący około 6 mln mieszkańców Liban jest państwem od lat pogrążonym w głębokim kryzysie gospodarczym i politycznym. Sytuację pogorszyła dodatkowo poprzednia wojna Izraela z Hezbollahem w 2024 r.
Hezbollah 2 marca zaatakował północny Izrael, tym samym wciągając Liban w wojnę Izraela i USA przeciw Iranowi. W odpowiedzi Izrael rozpoczął intensywne naloty na cele grupy w Libanie i przystąpił do operacji lądowej na południu tego kraju.