Dla wielu kibiców Ronaldinho był tym piłkarzem, który sprawił, że pokochali futbol.
Najwspanialszy okres swojej kariery przeżywał w Barcelonie, choć reprezentował również barwy takich klubów jak Gremio, PSG, Milan, Flamengo, Atletico Mineiro, Queretaro czy Fluminense. Profesjonalną karierę zakończył na początku 2018 r.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Kochał piłkę i imprezy. Nie był odpowiedzialny
Na boisku zachwycał techniką, kreatywnością i nieprzewidywalnością, stając się symbolem radości z gry. Poza nim jednak jego życie nie zawsze układało się równie imponująco — bywał bohaterem wydarzeń, które rzucały cień na jego sportowe dokonania. Xavi Hernandez mówił o nim tak: „Ronaldinho zawsze prowadził taki styl życia. Czerpał z niego pełnią garścią, nigdy nie tracąc okazji do zabawy. Wie, że popełnił wiele błędów. Zaskakuje mnie jednak entuzjazm i poświęcenie, z jakim podchodzi do każdego meczu. On chce być najlepszy i po prostu taki jest”.
Brazylijczyk zarobił w swojej karierze ogromne pieniądze i wciąż czerpie dochody z kontraktów sponsorskich. Po bankructwie w 2019 r. zdołał się odbudować finansowo i z nieoficjalnych informacji wynika, że aktualnie dysponuje majątkiem sięgającym ok. 90 mln dol.
Najdroższy łyk w historii
Piłkarz znany był z mało odpowiedzialnych zachowań, które sprawiały, że ogromne kwoty „przeciekały mu przez palce”. Jednym z najgłośniejszych było to, co zrobił w 2012 r. Wówczas był zawodnikiem Atletico Mineiro, gdzie spędził dwa udane sezony, zdobywając Copa Libertadores. Jednak wielu najbardziej pamięta skandal, który wydarzył się podczas jednej z konferencji prasowych.
Ronaldinho spotkał się z dziennikarzami przed meczem swojego klubu i w pewnym momencie, najwyraźniej spragniony, sięgnął bez zastanowienia po napój stojący przed nim — nie spodziewając się, że będzie go to kosztować prawdziwy majątek.
Piłkarz złapał za puszkę Pepsi, którą otworzył i wziął „najdroższy łyk w historii sportu”. Nikt się nie spodziewał, że ten moment wywoła tak wielką burzę. Na początku zamieszania niewielu zdawało sobie sprawę z tego, co w rzeczywistości się stało i dlaczego w ogóle wybuchł skandal. Zachowanie legendarnego zawodnika rozwścieczyło markę Coca-Cola, z którą Brazylijczyk miał podpisaną umowę.
RonaldinhoX.com / x.com
Dzięki lukratywnemu kontraktowi zarabiał 750 tys. dol. rocznie. Umowa obowiązywała jeszcze przez następne 12 miesięcy, co oznaczało gwarantowany zarobek dokładnie takiej kwoty. Co więcej, w tamtym czasie brazylijski piłkarz negocjował przedłużenie umowy.
Jednak po tym, co Ronaldinho zrobił na konferencji przed kamerami mediów, Coca-Cola natychmiast zerwała z nim umowę i całkowicie zrezygnowała ze współpracy, zamykając toczące się negocjacje. „Coca-Cola docenia karierę i wartość Ronaldinho. Jednak z powodu ostatnich wydarzeń dalsze kontynuowanie współpracy stało się niemożliwe” — podano w oficjalnym komunikacie. Ówczesny szef marketingu koncernu Marcelo Pontes tak odniósł się do całej sytuacji: „Fakt, że Ronaldinho pojawił się z puszką Pepsi, z której zaczerpnął kilka łyków, definitywnie przekreślił jego szanse na pozostanie z nami. Ta kropla przelała czarę goryczy” — przyznał w rozmowie z brazylijskimi mediami.
Powszechnie wiadomo, że Pepsi i Coca-Cola to wielcy rywale, dlatego było jasne, że takiego błędu nie można było wybaczyć. Ostatecznie przedstawiciele Pepsi częściowo odwdzięczyli się Ronaldinho, współpracując z nim przy kilku projektach sponsorskich, jednak finansowo nie były one tak wartościowe jak współpraca z Coca-Colą. Piłkarz trzy lata temu ponownie pojawił się w reklamie Pepsi.