Prowadzący Marek Tejchman przywołał słowa byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który przed kilkoma dniami w „Gościu Wydarzeń” stwierdził, że „nikt w Europie na serio nie bierze żadnego parasola francuskiego czy niemieckiego”.
– Rozmawiam ze szwedzkimi i fińskimi przyjaciółmi. Nikt w to nie wierzy. Licz na siebie, na własną armię, na państwa, które też boją się rosyjskiego ataku, i licz na Stany Zjednoczone oraz NATO. Nie ma NATO bez Stanów Zjednoczonych – mówił Morawiecki.
„To nie jest siła, na którą możemy liczyć”. Prof. Rau o możliwym wsparciu
Podobnego zdania jest były minister spraw zagranicznych prof. Zbigniew Rau. – Unia Europejska, Niemcy, ani cała UE nawet razem z parasolem jądrowym Francji, to nie jest siła na którą możemy liczyć – stwierdził. Dodał też, że w kwestiach bezpieczeństwa bardziej wierzy w gwarancje amerykańskie niż niemieckie.
Tejchman zapytał, czy były szef MSZ wierzy w to, że Francja i Niemcy pomogą Polsce w przypadku zbrojnej agresji Rosji. Polityk zaznaczył, że możliwa jest taka pomoc, ale w ramach NATO.
– W ramach NATO-wskiego mechanizmu to zupełnie inna sprawa. W NATO przywódca jest jeden i jest w stanie jak dotąd, a zwłaszcza w sytuacji zagrożenia, zbudować wokół wolę polityczną, w której jest w stanie dominować – stwierdził były minister.
Rau podkreślił, że nie wierzy, że Unia Europejska może wykorzystać swój traktat do budowy europejskiej obrony. – Ja wierzę w NATO, które ma ponad 70 lat i jest sprawdzoną instytucją w dziejach ludzkości, jest pod tym względem najbardziej wiarygodna – stwierdził.
– Jesteśmy bardzo wiarygodnym i lojalnym partnerem, który zobowiązania militarne traktuje niezwykle poważnie. Nam są potrzebne silne relacje transatlantyckie po to, żebyśmy się czuli bezpiecznie na wschodniej flance NATO – argumentował prof. Rau.
– Dla przytłaczającej większości społeczeństwa polskiego, Amerykanie są jako nasi potencjalni sojusznicy i obrońcy dużo bardziej wiarygodni – zauważył.
Echa słów Donalda Tuska. „Wolę być broniony przez Amerykanów”
Punktem wyjścia do dyskusji w „Gościu Wydarzeń” były niedawne słowa premiera Donalda Tuska, który na łamach „Financial Times” wezwał UE do przekształcenia się w „prawdziwy sojusz”, jeśli chodzi o obronę Europy. Jak dodał, zastanawia się, czy USA będą „lojalne” wobec swojego zobowiązania w ramach NATO do obrony Starego Kontynentu w przypadku ataku Rosji. Jego zdaniem możliwy atak Kremla może nastąpić w perspektywie miesięcy, a nie lat.
– Ta wypowiedź była zła, bo była szkodliwa dla Polski, dla Paktu Północnoatlantyckiego, relacji transatlantyckich, a korzystna dla Rosji i Niemiec. Można się tylko zastanawiać na ile była korzystna dla gościa pana premiera, czyli prezydenta Francji – skomentował słowa szefa rządu Rau.
Zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości, jeśli rzeczywiście „Rosja ma na radarze Polskę jako ewentualnie przyszłą ofiarę agresji”, a szef rządu mówi o bliskim ataku Rosji, to „odpowiedzialny polityk” powinien doprowadzić do zmiany prawa, przygotowania mobilizacji czy rozwiązań co do obowiązkowej służby wojskowej.
– I ocieplić maksymalnie, zbliżyć się najbliżej jak to tylko możliwe do jedynego państwa, które nie tylko posiada wolę polityczną obrony Polski przed agresją, ale też jest władne to zrobić – stwierdził.
– Ja wolę być broniony przez Amerykanów, a ci którzy wierzą, że Niemcy nas będą bronić przed Rosjanami mają takie prawo. Ale sądzę że moje oczekiwania są dużo bardziej wiarygodne – mówił prof. Rau.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
