Geografia eksportu polskiej żywności zmieniła się w ostatnich dwóch dekadach znacząco. Wejście do Unii Europejskiej oraz rosyjskie embargo wyznaczyły nowe kierunki sprzedaży, a wartość eksportu wzrosła ponad dziesięciokrotnie. Jednocześnie branża stoi dziś przed wyzwaniami demograficznymi, które mogą w najbliższych latach znacząco wpłynąć na popyt i strukturę rynku – zwrócił uwagę podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Grzegorz Kozieja, dyrektor Departamentu Rozwoju Zrównoważonego Biznesu, BNP Paribas.
Wartość eksportu polskiej żywności wzrosła z niespełna 5 mld euro przed 2004 r. do 53 mld euro obecnie (58 mld euro z wyrobami tytoniowymi), a głównymi rynkami pozostają dziś kraje europejskie.
Struktura kierunków eksportu zmieniła się po wejściu Polski do UE i po rosyjskim embargu. Jednocześnie rośnie znaczenie rynków Azji i Afryki, gdzie sprzedaż osiągnęła ok. 3 mld euro.
Kluczowym czynnikiem dla przyszłości branży będzie demografia – spadek liczby ludności i zmiany struktury konsumpcji mogą wymusić dostosowanie produkcji i dalszą ekspansję na rynki o rosnącej populacji.
Grzegorz Kozieja, dyrektor Departamentu Rozwoju Zrównoważonego Biznesu, bank BNP Paribas, wziął udział w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w debacie pt. „Polska żywność na rynku globalnym”. Retransmisja poniżej:
Nowa geografia eksportu żywności
Grzegorz Kozieja, dyrektor Departamentu Rozwoju Zrównoważonego Biznesu, bank BNP Paribas, podkreślił podczas debaty, że wpływ na to, jak dziś zmienia się geografia eksportu polskiej żywności, ma poniekąd historia. Rynki żywnościowe, jak dodał, mają swoją dynamikę uzależnioną też od tego, co „dzieje się na polu”.
– Rozkład polskiego rynku w dużej mierze determinowały też wydarzenia polityczne, czyli – po pierwsze nasze wejście do Unii Europejskiej w 2004 r., a później embargo rosyjskie w 2014 r. To były dwa punkty na przestrzeni ponad dwudziestu lat, które najmocniej wpłynęły na geografię i na to, co eksportujemy.
Ekspert poinformował też, że w tym czasie wartość eksportu żywności z Polski wzrosła z niecałych 5 mld euro rocznie do 53 mld za ostatni rok. Natomiast doliczając do tego wyroby tytoniowe, ta wartość będzie wynosiła wówczas 58 mld.
Grzegorz Kozieja zwrócił też uwagę na fakt, że przed wejściem do Unii Europejskiej numerem 1 pod względem eksportu były Niemcy, tak jak dzisiaj, ale na 2. miejscu była wówczas Rosja, a na 10. Stany Zjednoczone.
– Teraz w TOP 10 krajów mamy wyłącznie kraje europejskie – dodał dyrektor Departamentu Rozwoju Zrównoważonego Biznesu, bank BNP Paribas. Wyłączając z tego zestawienia Wielką Brytanię – to wyłącznie kraje unijne.
Jak polskie firmy budują przewagę konkurencyjną?
Ekspert ocenił, że fakt ten bardzo dobrze świadczy o polskich przedsiębiorcach, którzy na rynkach bliskich, bogatych, ale wymagających potrafią się odnaleźć. Polski przemysł potwierdził też swoją odporność, jak dodał ekspert, ponieważ od pandemii Covid-19 to w Polsce najszybciej rósł wolumen produkcji (na tle całej Europy). Kozieja zaznaczył też, że w kontekście eksportu warto również wziąć pod uwagę Azję czy Afrykę, gdzie wartość wysyłanych produktów spożywczych za ostatni rok wyniosła ok. 3 mld euro.
– To może się wydawać nie za dużo jako część całego naszego eksportu, ale tam dokonaliśmy właśnie niesamowitego postępu w ciągu ostatnich nawet kilku lat – dodał. Przed wejściem do Unii Europejskiej, do Afryki eksportowaliśmy właściwie tylko do Algierii, a w Azji tylko do Japonii. Natomiast teraz mamy duży eksport mleka do Korei, czy polskiego kurczaka do krajów Afryki Subsaharyjskiej.
Naszym największym rynkiem eksportowym, jak podkreślił dyrektor Departamentu Rozwoju Zrównoważonego Biznesu w BNP Paribas, jest Wietnam w Azji Dalekowschodniej (prawie miliard złotych za ostatni rok). A to, co warto docenić, to fakt, że jesteśmy na tych rynkach z naszymi markami krajowymi – dodał.
Eksport żywności rośnie, ale demografia zmienia rynek
Grzegorz Kozieja zauważył, że demografia w kraju i na świecie to wymiar, który będzie bardzo determinował przyszłość rynku spożywczego, szybciej niż się wydaje. Zwykle, jak dodał Kozieja, mówi się o demografii w perspektywie dekad, natomiast już kilka następnych lat będzie znacząco różne. Wpływ na konsumpcję będą miały takie czynniki jak starzenie się społeczeństw (z wiekiem zmieniają się potrzeby, struktura konsumpcji), ale również m.in. stosowanie leków na cukrzycę w procesie odchudzania. Trzecią kwestią, którą wymienił ekspert, a która wpłynie na branżę spożywczą jest „twarda demografia”, czyli spadek liczby ludności.
– Polska jest w światowym topie nominalnie, jeśli chodzi o ubytek osób do 2050 r. — 5,8 mln. To tyle, ile obywateli Polski zginęło w II wojnie światowej. Tyle osób, ile mieszka w ośmiu największych polskich miastach, od Warszawy do Lublina. To jest skala. Między 2024 a 2030 r. zniknie półtora miliona osób z Polski. Baza popytowa zmienia się bardzo fundamentalnie – podkreślił.
Spadki demograficzne odnotują, jak przekazał Kozieja, w ciągu następnych 25 lat również Włochy (o 7 mln), Niemcy (o 6 mln), ale również i Chiny. Dlatego to według eksperta pokazuje, że te siły demograficzne mają fundamentalne znaczenie nie tylko w Polsce, ale i na rynkach zagranicznych. Ekspert ocenił, że struktura produkcyjno-eksportowa będzie musiała się dostosowywać do tej rzeczywistości, ponieważ jeśli zostaniemy w tym samym miejscu, rynek będzie się kurczył. Szansą i odpowiedzią na te zmieniające się realia może być eksport do Afryki, gdzie liczba mieszkańców będzie nadal wzrastać.
Grzegorz Kozieja odniósł się podczas debaty również do trendu rosnącej konsumpcji lokalnej, który, jak ocenił, rozpatruje w kategoriach szansy i nowych możliwości.

