Jest już pewne, że czekają nas zmiany w Polskim Związku Narciarskim. Kilka dni temu Adam Małysz oficjalnie potwierdził, że nie będzie ubiegał się o kolejną kadencję na stanowisku prezesa. Niemal wszystko wskazuje na to, że zastąpi go Apoloniusz Tajner, który stał na czele PZN w latach 2006-2022. 72-latek jest obecnie także posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

Tajner lepszy niż Małysz

Sporo osób jest zszokowanych i jednocześnie zaniepokojonych ostatnimi wydarzeniami wokół Polskiego Związku Narciarskiego. Niektórzy nie popierają ewentualnego powrotu Apoloniusza Tajnera w roli prezesa. Na drugim biegunie stoi trener Józef Jarząbek. Uważa on, że w momencie pojawienia się bardziej stanowczej osoby, wszystko się wyciszy. Dodatkowo według niego trochę za bardzo rozbudowana była administracja, a za mało w tym wszystkim było trenerów.

ZOBACZ WIDEO: Tajner znów prezesem związku? „To najgorsze rozwiązanie”

– Jeżeli prezesem zostanie Apoloniusz Tajner, może to wszystko będzie solidniej poukładane. Adam jest super człowiekiem i lubię go, ale zarządzanie lekko kulało. Czasem trzeba uderzyć pięścią w stół i się przeciwstawić. Tak to wyglądało z boku – mówi w rozmowie z WP SportoweFakty doświadczony szkoleniowiec.

Po to potrzebny jest Horngacher

Nadal również nie wiadomo, czy do Polski trafi Stefan Horngacher. Austriak doszedł już do porozumienia z Małyszem i miał nawet zostać zaprezentowany, ale wcześniej nie wyrazili zgody na jego zatrudnienie członkowie zarządu PZN. Chcą oni, aby tak ważna decyzja została podjęta już po zbliżających się wyborach.

W tej sytuacji potrzeba poczekać jeszcze najpewniej kilka tygodni, aż sprawa będzie miała swój finał. Co istotne, zatrudnienie Horngachera popiera też Maciej Maciusiak. Sam Austriak ma nadal być mocno zainteresowany dołączeniem do Polskiego Związku Narciarskiego. I według ostatnich doniesień, faktycznie ostatecznie ma ponownie znaleźć pracę w naszym kraju.

– To jest stanowczy człowiek. Gdyby wszystkiemu się przyjrzał, przygotował plan treningowy i bardziej rygorystycznie to poukładał, myślę, że to by pomogło. Jeśli miałby to zrobić, popierałbym jego zatrudnienie. Polscy trenerzy potrafią to poukładać, ale może potrzeba odrobinę więcej dyscypliny. Pewnie byłoby to z pożytkiem dla naszych skoków – podkreśla nasz rozmówca.

Część działaczy ma obawy co do doświadczonego szkoleniowca, ponieważ pamiętają, co działo się w latach 2016-2019. Z jednej strony nasza reprezentacja osiągała wielkie sukcesy, lecz z drugiej skupił się on głównie na kadrze A, na czym straciło wielu innych zawodników z naszego kraju.

– Rzeczywiście, gdy jego kadra trenowała na skoczni, nie mogliśmy nawet wejść za bramę. To było trochę dziwne, ale wyniki były, więc nie można krytykować – wspomina Józef Jarząbek.

Jednocześnie jest przekonany, że całe to zamieszanie jest istotne przede wszystkim dla Polskiego Związku Narciarskiego, trenerów oraz skoczków. Fani chcą tylko jednego. – Kibicom trzeba wyników, a w ostatnim czasie było słabo. Mam nadzieję, że jak się wszystkie klocki poukłada, lepiej to zadziała – podsumowuje.

Mateusz Kmiecik, dziennikarz WP SportoweFakty