Na odpowiedź byłego szefa BBN nie trzeba było długo czekać. „Większego szkodnika jak pan Władysław Kosiniak-Kamysz w MON nie było (pewnie poza tym całym Stanisławem Dobrzańskim z PSL – zresztą agentem bezpieki PRL) – Stróżyk, Dusza, Pacek, Lichocki czy Klin to symbole Pana rządów!” – grzmi na X Cenckiewicz.

We wpisie były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego pisze o „świadectwie nieszczęścia (Kosiniaka-Kamysza) w resorcie obrony” i zarzuca szefowi ludowców, że złożony przez niego projekt ws. polskiego SAFE jest „plagiatem ustawy prezydenta”. „Bo Pan nic nie umie i tak jak legitymuje się Pan zakupami m.in. Błaszczaka, tak dziś wymachuje Pan kartką napisaną przez prezydenta Nawrockiego, udając, że to Pana” – zwraca się bezpośrednio do ministra obrony, nazywając go „narzędziem Tuska”.

„Mam nadzieję, że PSL znajdzie się poza Sejmem i nikt nie nabierze się więcej na pana kolejne kłamstwa” – pisze na X Sławomir Cenckiewicz.

W obronie Władysława Kosiniaka-Kamysza stanęli politycy PSL i KO. „Panie Cenckiewicz, trochę pokory. Od Kosiniaka-Kamysza może pan się wiele nauczyć – przede wszystkim patriotyzmu, odpowiedzialności za państwo i szacunku do polskiego munduru. Pańskie insynuacje nie zastąpią faktów, a partyjna furia nie jest troską o bezpieczeństwo Polski” – stwierdził Dariusz Klimczak.

„Zamiast pluć na tych, którzy naprawiają to, co zostało zniszczone i zaniedbane, proszę spojrzeć na dorobek swoich poprzedników i swój w roli szefa BBN” – radzi sekretarz stanu w MON Paweł Bejda.

„Jestem dumny, że mogę pracować pod kierownictwem Kosiniaka-Kamysza. Polacy oceniają go jako najlepszego ministra ON od lat. Zgadzam się z tą opinią w 100 proc.” – przekonuje wiceszef MON Cezary Tomczyk.