Chińskie Narodowe Centrum Superkomputerowe zapowiedziało projekt Lingshen. To maszyna, która według deklaracji ma osiągnąć wydajność ponad 2 EFLOPS, czyli 2 tryliony operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę. Co ciekawe, system będzie korzystać wyłącznie z CPU, bez GPU czy akceleratorów AI, a całość ma pochodzić od rodzimych producentów.
Dalsza część tekstu pod wideo
Jest więcej niewiadomych niż konkretnych informacji
Szczegóły projektu przedstawił Lu Yutong, dyrektor centrum w Shenzhen i główny projektant maszyny. Docelowo Lingshen ma składać się z 47 tysięcy procesorów umieszczonych w 92 szafach obliczeniowych. Jeśli założenia uda się spełnić, byłby to pierwszy superkomputer klasy exascale, który osiąga taki poziom bez wsparcia GPU.
![]()
To wyraźnie odmienna droga od tej, którą obrały Stany Zjednoczone. Obecny lider światowego rankingu, El Capitan należący do Departamentu Energii USA, korzysta z 44 544 akceleratoró AMD Instinct MI300A.
Deklaracje brzmią imponująco, ale na razie pozostają właśnie deklaracjami. El Capitan osiąga w teście Linpack 1,809 EFLOPS, a jego teoretyczna wydajność szczytowa wynosi 2,79 EFLOPS. Chiński Lingshen byłby więc wydajniejszy w praktycznych zastosowaniach. Problem w tym, że superkomputer z Shenzhen jeszcze nie istnieje w docelowej formie, a wyniki z niezależnych testów oczywiście nie są dostępne.
Wątpliwości budzi też zapowiedź pełnej niezależności od zagranicznych dostawców przy jednoczesnym wskazaniu procesorów x86. Chińskie możliwości w tej dziedzinie są ograniczone głównie do firm Zhaoxin i Hygon.
Pierwsza jest powiązana z VIA Technologies i władzami Szanghaju, druga korzystała w przeszłości z licencjonowanej architektury AMD Zen, ale straciła dostęp do nowszych projektów po amerykańskich restrykcjach. Żadna z tych firm nie pokazała dotąd układów konkurencyjnych wobec współczesnych procesorów Intela czy AMD – zarówno konsumenckich, jak i serwerowych.
Tym samym w praktyce to projekt obciążony wieloma znakami zapytania. Nie podano dostawców kluczowych elementów, nie przedstawiono harmonogramu uruchomienia pełnej maszyny i nie pokazano żadnych wyników benchmarków. Dopiero one pokażą czy Chiny faktycznie mają w rękach przełomowy superkomputer, czy tylko prężą sztuczne muskuły.