Gdyby ktoś na fali popularności chciał wykorzystać określenie „Łatwogang”, to ma pecha – twórca występujący pod tym pseudonimem zastrzegł to słowo w Urzędzie Patentowym. Zastrzeżenie to zostało dokonane w najlepszy możliwy sposób.
Pseudonim zastrzeżony w Urzędzie Patentowym
Jak informuje „Fakt”, zgłoszenie wpłynęło do Urzędu Patentowego 13 października 2025 roku. Wniosek został złożony przez firmę zarejestrowaną na Piotra Hancke. Zgłoszony znak jest słowny. Oznacza to, że słowo „Łatwogang” jest chronione w każdym aspekcie – nie ma znaczenia krój, kolor czy oprawa graficzna. Dzięki temu autor ma pewność, że nikt nie będzie mógł komercyjnie wykorzystać określenia bez jego zgody.
Zobacz wideo Wzruszający gest Władimira Semirunnija na streamie Łatwoganga. „Nie mam kasy, ale chcę dać coś wartościowego”
Wniosek obejmuje dwie klasy towarowe według tzw. klasyfikacji nicejskiej. Objęta wnioskiem klasa 25 obejmuje odzież, obuwie i nakrycia głowy. Jest również Klasa 30, w której znajdują się produkty spożywcze takie jak lody, wyroby cukiernicze, kawa, herbata, batony, pizza, chipsy czy popcorn.
Trzy miesiące na sprzeciw
Od momentu, gdy zgłoszenie zostanie opublikowane w Biuletynie Urzędu Patentowego, podmioty mają 3 miesiące, żeby zgłosić sprzeciw wobec rejestracji. Może go wnieść osoba uprawniona do wcześniejszego znaku towarowego albo uprawniony z wcześniejszego prawa osobistego lub majątkowego.
Urząd Patentowy nie sprawdza baz CEIDG, KRS ani znaków już zarejestrowanych. Istotna jest procedura sprzeciwowa, a więc brak reakcji przez 3 miesiące od momentu publikacji oznacza, że zgłaszający otrzymuje ochronę, która trwa 10 lat od daty złożenia wniosku i może być odnawiana.
Jak wyjaśnił „Fakt”, tego rodzaju działanie wśród twórców internetowych nie jest niczym nietypowym. W przypadku Łatwoganga ogromna, masowa popularność nadeszła wraz ze zbiórką. Jego 9-dniowa transmisja, którą w szczytowym momencie oglądało ponad 1,5 miliona osób umożliwiła zebranie ponad 282 milionów złotych, choć po kolejnej aktualizacji na stronie fundacji może się okazać, że ta kwota jest już wyższa.
Fundacja Cancer Fighters, która otrzymała pieniądze ze zbiórki, zapowiedziała pełną transparentność. Przedstawiono już plan działania, który został oparty na trzech fundamentach: pilnej pomocy dla podopiecznych, wsparciu systemowym dla klinik oraz pełnej transparentności wydatkowania środków. W pierwszej kolejności pieniądze trafią do chorych na raka dzieci, które już potrzebują środków na leczenie, rehabilitację, transport do klinik czy specjalistyczne konsultacje i sprzęt, a także codzienne funkcjonowanie w trakcie choroby. Trwają również rozmowy z klinikami w całym kraju i ustalanie listy największych potrzeb.
„Może to oznaczać zakup sprzętu, doposażenie oddziałów, poprawę warunków leczenia, wsparcie konkretnych programów medycznych lub większe projekty infrastrukturalne” – wyjaśniła fundacja. Planowane jest także powołanie specjalnej rady pracującej przy fundacji. Będzie ona odpowiedzialna za wspieranie procesu podejmowania najważniejszych decyzji dotyczących wykorzystania środków.
Czytaj też: Nie tylko ogromna kwota zbiórki. Łatwogang pobił też rekord Guinnessa. O akcji piszą światowe media