W ostatnim dniu posiedzenia Sejm zajmie się dwoma wnioskami o wotum nieufności: wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec szefowej resortu zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Menadżerka i prawniczka z Pomorza kieruje resortem zdrowia od lipca 2025 r. Zastąpiła na tym stanowisku Izabelę Leszczynę.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W środowy wieczór debatę nad wnioskiem o odwołanie szefowej resortu zdrowia przeprowadziła Komisja Zdrowia. — Powiem szczerze, że kolejny raz już z przerażeniem słucham tego, że ochrona zdrowia to jest jedna wielka porażka, że nic się dobrego nie dzieje. Przecież to nie jest prawda. Proszę powiedzieć, bo dokonuje się rzecz fantastyczna, o której myśmy od lat marzyli. Proszę powiedzieć o planie hematologicznym, o sieci hematologicznej, bo to jest pani dzieło w ciągu tego krótkiego w sumie czasu, bo 9 miesięcy to nie jest dużo. I bardzo proszę kolegów, żeby przede wszystkim kolegów z opozycji, żeby nie mówili, że wszystko jest źle. Nie można straszyć ludzi — mówiła prof. Alicja Chybicka, lekarka, posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Emocje na komisji. Opozycja punktuje minister zdrowia

Innego zdania był poseł PiS Janusz Cieszyński. „Trwa Komisja Zdrowia. Posłom opozycji wyłącza się mikrofon. Mimo tego Ministerstwo Zdrowia musiało czekać 2 godziny, aby ktoś z klakierów powiedział JEDNĄ wpisującą się w propagandę rzecz” — napisał na X, odnosząc się do wypowiedzi prof. Chybickiej.

Partyjna koleżanka Cieszyńskiego Katarzyna Sójka zarzucała minister zdrowia, że Polacy są zmuszeni do organizowania zbiórek na leczenie, a resort zdrowia ogranicza wydatki np. na Fundusz Medyczny. „Chcecie znać skalę? W ostatnią niedzielę przeprowadzono wielką, ogólnopolską zbiórkę. Trzeba byłoby przeprowadzić 51 takich zbiórek, by uzbierać to, co przekreślono jedną decyzją. A cel zablokowanych środków był dokładnie ten sam” — napisała była minister zdrowia na X, dołączając nagranie ze swoją wypowiedzią.

Minister zdrowia odpiera zarzuty

Jolanta Sobierańska-Grenda powiedziała na posiedzeniu KZ, że „z uwagą i z pokorą” wysłuchała wniosku. Zwróciła uwagę, że objęła stanowisko w lipcu, „w określonej sytuacji, w trakcie roku budżetowego”.

Poinformowała m.in. o dodatkowych środkach wpływających „do Narodowego Funduszu Zdrowia, ale również do budżetu Ministerstwa Zdrowia”. Przekazała, że jest to prawie 250 mld zł. — W związku z tym nie możemy na pewno mówić o tym, że jest to kwota (…) bagatelna — powiedziała. Podkreśliła, że „jest to najwyższy budżet w ramach Rady Ministrów”.

— Nie uciekamy od rozmów na temat reform — dodała. — Prawie 230 parę aktów prawnych podczas tych dziewięciu miesięcy. To nie są bagatelne działania — dodała.

PiS chce odwołania minister zdrowia. „Demolowanie”

Za wnioskiem w tej sprawie opowiadają się m.in. posłowie PiS, którzy krytykują działania resortu zdrowia i wskazują na pogarszającą się sytuację w systemie ochrony zdrowia. Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek ocenił, że Sobierańska-Grenda „jest przykładem na to, jak można demolować jedną z najważniejszych płaszczyzn działania tego państwa”. We wniosku o wotum nieufności szefowej MZ zarzucono, że nie przedstawiła żadnej spójnej strategii naprawy systemu, „a jedynym namacalnym osiągnięciem jej kadencji pozostaje nieudolnie ukrywana lista drastycznych cięć w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia”.

Podczas głosowania na Komisji Zdrowia wniosek o odwołanie minister zdrowia negatywnie zaopiniowało 19 posłów, a 15 posłów — pozytywnie. Nikt się nie wstrzymał. W czwartek głosowanie na posiedzeniu Sejmu.