Awantura o zmiany na ul. Koreańskiej.

Fot: Google Street View / zrzut ekranu Robert Suligowski.

Zmiany w organizacji ruchu na wrocławskim Brochowie wywołały ostry konflikt między mieszkańcami podmiejskich miejscowości a władzami miasta. Decyzja o wprowadzeniu ruchu jednokierunkowego na ulicy Koreańskiej spotkała się z protestami mieszkańców Iwin i okolic. W sprawę włączyli się samorządowcy, a dyskusja szybko przybrała emocjonalny charakter. Szczególne kontrowersje wzbudziła wypowiedź radnego Roberta Suligowskiego, który w ostrych słowach ocenił mieszkańców terenów podmiejskich. Na jego słowa odpowiedział burmistrz Siechnic, apelując o zmianę tonu debaty publicznej.

Planowane od 2 maja zmiany w organizacji ruchu na Brochowie stały się zarzewiem poważnego sporu między mieszkańcami aglomeracji wrocławskiej a władzami Wrocławia, o czym informowaliśmy na portalu Radia Wrocław. Wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na ulicy Koreańskiej oznacza, że kierowcy z Iwin i okolic będą mogli jedynie wjechać do Wrocławia, natomiast powrót do domów będzie wymagał objazdu przez Jagodno i inne trasy.

Mieszkańcy alarmują, że wydłuży to ich codzienne dojazdy nawet o kilkadziesiąt minut i znacząco utrudni życie – szczególnie w kontekście dojazdów do szkół, lekarzy czy pracy na pobliskim Brochowie. Urzędnicy odpierają te zarzuty, twierdząc, że objazd jest niewiele dłuższy i nie powinien generować istotnych korków.

Radny Suligowski: „Wybrałeś dom w polu kapusty? Masz do wyboru pociąg albo korek”

W dyskusji pojawiły się jednak znacznie ostrzejsze głosy. Radny Wrocławia, Robert Suligowski, określił sytuację jako kolejny przykład, w którym – jak stwierdził – mieszkańcy „patodeweloperskich narośli na granicach Wrocławia” próbują wymusić wygodę dojazdu autem „do swoich hacjend pobudowanych w polu kapusty kosztem mieszkańców Wrocławia”. – Osiedlowe uliczki są od obsługi ruchu osiedlowego – podkreślił we wpisie radny, po czym dodał że każdy z nas ponosi konsekwencje swoich wyborów. – Wybrałeś dom w polu kapusty, do wyboru masz pociąg albo korek na drodze wojewódzkiej – spuentował Robert Suligowski.

Te słowa wywołały zdecydowaną reakcję władz sąsiednich gmin. Burmistrz Siechnic, Łukasz Kropski, stanowczo skrytykował wypowiedź radnego, podkreślając, że nie ma zgody na język, który dzieli ludzi i stygmatyzuje całe społeczności. Jego zdaniem sprowadzanie problemu do obraźliwych uproszczeń nie tylko zaostrza konflikt, ale też utrudnia znalezienie realnych rozwiązań.

Burmistrz Kropski odpowiada: „To normalne życie konkretnych ludzi”

Kropski zwrócił uwagę, że sytuacja jest bardziej złożona, niż sugeruje radny. Podkreślił, że mieszkańcy Iwin nie walczą o wygodę, lecz o możliwość normalnego funkcjonowania – dojazdu do pracy, szkoły czy podstawowych usług zlokalizowanych często właśnie na Brochowie. – To nie są „hacjendy w polu kapusty”, tylko normalne życie konkretnych ludzi – zaznaczył burmistrz.

Łukasz Kropski przypomniał również o trwającej współpracy między gminą Siechnice a Wrocławiem. Wskazał m.in. na wspólne prace nad rozwojem transportu publicznego: zwiększanie częstotliwości kursów autobusów oraz plany integracji systemów biletowych. Jego zdaniem aglomeracja powinna być traktowana jako system naczyń połączonych, w którym decyzje jednej strony wpływają na wszystkich mieszkańców regionu.

Mieszkańcy skarżą się na wydłużenie trasy. Magistrat: „To jest bzdura. Znaczy chyba, że będą jechać przez Zgorzelec”

Spore głosy krytyki wywołały również słowa przedstawiciela wrocławskiego magistratu. Tomasz Sikora w rozmowie z Radiem Wrocław skomentował słowa jednej z mieszkanek Iwin, która powiedziała, że zmiana  organizacji ruchu na ul. Koreańskiej to „skazanie na stanie w wielogodzinnych korkach”. – Ja z domu mogę podjechać w 5 minut i dzieci odebrać i wrócić do domu, a w tej sytuacji będziemy jechać przez Jagodno kolejną godzinę – powiedziała w rozmowie z Radiem Wrocław jedna z mieszkanek.

Do tych słów odniósł się Tomasz Sikora. – To jest bzdura. Znaczy chyba, że będą jechać przez Zgorzelec, wtedy okej, rozumiem. Natomiast jeśli będą jechać tą drogą, która jest, to jest o kilometr czterysta dłuższa droga i to jest droga, która się nie korkuje – powiedział przedstawiciel wrocławskiego magistratu. Jak dodał, w zamyśle urzędników mieszkańcy Iwin mają używać objazdu przez Buforową i Wschodnią Obwodnicę Wrocławia –  Oni samochodami do Iwin z centrum miasta wracali przez Brochów i nie chcemy, żeby tak robili, bo chcemy, żeby te dwie drogi, które zostaną, obsługiwały tylko Brochów, a nie Iwiny, Zacharzyce i inne miejscowości – mówił Tomasz Sikora w rozmowie z Radiem Wrocław.

Mieszkańcy Iwin zapowiadają protesty

Tymczasem mieszkańcy Iwin zapowiadają dalsze działania, w tym możliwe protesty, jeśli ich postulaty nie zostaną uwzględnione. W ciągu jednego dnia pod petycją w sprawie przywrócenia dwukierunkowego ruchu na ulicy Koreańskiej podpisało się blisko 400 osób.

Spór o jedną ulicę stał się więc symbolem szerszego problemu – napięć między mieszkańcami miasta a jego dynamicznie rozwijającymi się obrzeżami. I choć rozwiązania komunikacyjne pozostają kwestią techniczną, to sposób prowadzenia debaty pokazuje, jak łatwo mogą one przerodzić się w konflikt społeczny.