W czwartek posłowie podjęli decyzję o uchyleniu immunitetu byłego szefa MON w rządzie Zjednoczonej Prawicy, posła Prawa i Sprawiedliwości Antoniego Macierewicza. Wcześniej sejmowa komisja regulaminowa zarekomendowała uchylenie immunitetu politykowi.
Wniosek o pociągnięcie Macierewicza do odpowiedzialności karnej poparło 242 posłów, podczas gdy do jego przegłosowania potrzebne było 231 głosów. Przeciwnych było 208 parlamentarzystów. Nie wstrzymał się nikt.
Z wnioskiem wystąpiła prokuratura. Chodzi o sprawę publicznego znieważenia – poprzez nazwanie agentami rosyjskimi – kierownictwa SKW podczas posiedzenia Sejmu we wrześniu 2025 r., kiedy to udzielano informacji o nalocie rosyjskich dronów nad Polskę.
– To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. – mówił poseł PiS, dodając również, że są to osoby, które „współpracowały z rosyjskimi służbami specjalnymi”.
We wniosku, który śledczy złożyli pod koniec stycznia, politykowi zarzucono znieważenie funkcjonariuszy publicznych z powodu zajmowanych przez nich stanowisk oraz ich pomówienie, co mogło narazić ich na utratę zaufania niezbędnego do pełnienia służby.
Chodziło konkretnie o trzy osoby: szefa SKW gen. bryg. dr. Jarosława Stróżyka, płk. Krzysztofa Duszę i płk. Artura Pluto.
W środę Antoni Macierewicz nie pojawił się na posiedzeniu komisji. Wcześniej przekonywał, że zarzuty są nieodpowiedzialne i mają charakter polityczny. W jego ocenie istotą problemu nie są konkretne osoby, ale „układ, jaki został zawarty na rzecz współpracy z Rosją”.