W poniedziałek, 27 kwietnia Magdalena Rigamonti na łamach Onetu opisała niewłaściwe zachowania, których, wedle jej rozmówców, miała dopuszczać się znana reżyserka Joanna Kos-Krauze, dziś nosząca nazwisko Krauze de Lendorff. Dzień później ujawniła nieścisłości w biografii znanej reżyserki, a następnie — aspekty finansowe. Dziś możecie przeczytać rozmowę z Sarą Krauze, córką Krzysztofa Krauzego. Onet zdecydował o publikacji tych tekstów mimo sądowego zakazu, mającego mnie uciszyć na rok.

Joanna Krauze de Lendorff od lat w przestrzeni publicznej prezentowała się jako aktywistka i artystka społecznie zaangażowana, wielokrotnie wypowiadała się w mediach na temat pomocy migrantom i ofiarom wojen, a przez lata zasiadała w instytucjach oraz gremiach decydujących o podziale publicznych pieniędzy na kulturę.

W maju 2023 r. reżyserka została wykluczona ze Stowarzyszenia Filmowców Polskich „w związku z licznymi zeznaniami dotyczącymi jej nieetycznych zachowań”.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Polski Instytut Sztuki Filmowej z kolei poinformował „Gazetę Wyborczą”, że współpracę z reżyserką zerwał kilka miesięcy temu. „Instytut obecnie nie prowadzi współpracy z Joanną Kos-Krauze de Lendorff i nie przewiduje jej kontynuacji w przyszłości” — czytamy.

Wcześniej PISF chętnie korzystał z jej usług. W ub.r. reżyserka była choćby członkinią komisji wybierającej polskiego kandydata do Oscara.

Krauze de Lendorff była również założycielką Gildii Reżyserów Polskich, związku zawodowego, który reprezentuje interesy zawodowe twórców filmowych i telewizyjnych, skupia się na poprawie warunków pracy, ochronie praw autorskich oraz integracji środowiska. Potwierdza to Onetowi Magdalena Lankosz, dyrektorka związku.

„Całkowicie zerwała relację”

— Joanna Krauze de Lendorff (dawniej Kos-Krauze) była wraz z Krzysztofem Krauze członkinią założycielką Gildii Reżyserów Polskich w 2013 r. — wyjaśnia.

Pytam, czy w związku z ujawnieniem nieetycznych zachowań reżyserki planowane są dalsze kroki, np. zerwanie współpracy i/lub wykluczenie z Gildii.

Lankosz zdradza, że Krauze de Lendorff zrezygnowała z członkostwa w Gildii w grudniu 2024 r.

— Jesienią 2022 r. Joanna Kos-Krauze bardzo rozluźniła relacje z Gildią, także ze mną osobiście, a z czasem całkowicie je zerwała. W 2023 r. zrezygnowała z zasiadania w Kapitule Nagrody im. Krzysztofa Krauzego [to były mąż reżyserki, zmarł 24 grudnia 2014 r. — przyp. red.]. W maju 2023 r. nie kandydowała ponownie do władz Związku i nie uczestniczyła w Walnym Zebraniu. Od tamtej pory nie pojawiła się na żadnym oficjalnym ani towarzyskim spotkaniu członków Gildii” — słyszę.

Lankosz dodaje: — [Krauze de Lendorff] nie informowała Zarządu o prowadzonym postępowaniu Sądu Koleżeńskiego SFP, a samo SFP nigdy nie przesłało do Gildii informacji na temat tego postępowania, jego wyników ani żadnej prośby o wyjaśnienia z naszej strony.

„Nie mieliśmy wiedzy”

— Nie podała powodu żadnej z tych decyzji (co nie było jej obowiązkiem — członkostwo w Gildii, będącej związkiem zawodowym, a nie inicjatywą, jest dobrowolne). De facto od prawie czterech lat nie mamy żadnego kontaktu z Joanną, a od 1,5 roku nie jest ona członkinią Związku Zawodowego — Gildii Reżyserów Polskich — wyjaśnia.

Nasza rozmówczyni podkreśla, że nikt nie wniósł do struktur związku formalnej skargi ani nie przesłał prywatnej wiadomości w sprawie niewłaściwego zachowania reżyserki.

— O opisanych w reportażach Magdaleny Rigamonti zachowaniach, m.in. na planie „Ptaki śpiewają w Kigali”, ani ja jako dyrektorka, ani Zarząd Gildii nie mieliśmy wiedzy. Nikt nie wniósł do nas ani formalnej skargi, ani nie przesłał prywatnej wiadomości w tej sprawie. Może wynikało to z faktu, że Gildia zrzesza i reprezentuje tylko reżyserów, a nie przedstawicieli innych zawodów, co oznacza, że żaden z naszych członków i członkiń nie miał relacji zawodowych z Joanną Kos-Krauze” — kończy.

Mec. Bartosz Lewandowski, reprezentujący Joannę Krauze de Lendorff, w oświadczeniu przekazuje, że reportaż Onetu „zawiera liczne nieprawdziwe informacje i pomówienia, bazujące na niezweryfikowanych źródłach, których prawdziwości nie potwierdził żaden uprawniony organ”.

Lewandowski to adwokat związany ze środowiskiem prawicowym. Reprezentuje m.in. Marcina Romanowskiego i Zbigniewa Ziobrę.