„Płakałam”, „Gdyby wszyscy księża tak mówili do ludzi, kościoły byłyby pełne”, „Prawdziwa, niesamowita, piękna” — takie opinie na temat homilii wygłoszonej przez bp. Artura Ważnego na pogrzebie Łukasza Litewki można przeczytać w sieci. Jego mowa była rzeczywiście poruszająca i miała kilka przełomowych momentów, jak ten, gdy biskup zapytał o to, „gdzie był Bóg, gdy młodość Łukasza tak nagle zgasła?” Po czym powiedział, że „Bóg nie jest reżyserem zła” i jeśli gdzieś teraz jest, to wśród płaczących na pogrzebie ludzi.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Czytaj także: Zdjęcie z pogrzebu Litewki wywołało pytania. Prawda okazała się zupełnie inna
Pogrzeb Łukasza Litewki. Poruszająca homilia bp. Artura Ważnego
W środę, 29 kwietnia, oczy całej Polski były zwrócone na Sosnowiec. W swoją ostatnią drogę odprowadzony został poseł Łukasz Litewka, który zginął tragicznie podczas przejażdżki rowerem. Pogrzeb miał charakter państwowy, uczestniczyli w nim najważniejsi politycy, m.in. prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Uroczystościom przewodniczył bp sosnowiecki Artur Ważny. Tłumy zgromadzone w świątyni i przed nią z uwagą wsłuchiwały się w każde słowo wygłaszanej przez niego homilii. Ta spotkała się z wyjątkowo pozytywnym odbiorem opinii publicznej. „Piękna, mądra homilia. Biskup Artur Ważny jest jednym z tych hierarchów, którzy zamiast dzielić i oceniać, potrafią jednoczyć i budować mosty nawet w tak trudnych momentach”, „Piękne i bardzo ważne słowa”, „Dotyka serca” — komentowano.
— Zostawiasz nas z pustką, która przejmująco boli, ale i z misją, by nie pozwolić zgasnąć temu płomieniowi dobra, który w nas wznieciłeś. (…) Łukaszu, jakże ty musiałeś być utrudzony tym nieustannym biegiem, braniem na własne barki cudzego nieszczęścia, tą gotowością, która nie znała godzin urzędowania. Dziś Jezus mówi bezpośrednio do ciebie: „Odłóż już te paczki. Wycisz telefon. Zapomnij o troskach. Przyjdź do Mnie. Odpoczniesz” — mówił bp Ważny.
„Proszę o wybaczenie”
Duchowny nie powstrzymał się też przed uderzeniem się w pierś, a słowa, które wypowiedział, wywołały duże zaskoczenie.
— Mam pełną świadomość, że wielu z was nie przyszłoby dziś do tego kościoła, gdyby nie on. Jesteście tu ze względu na Łukasza, na wartości, które wyznawał i którym był wierny do końca. Dziękuję wam za tę obecność — jest ona świadectwem miłości. Wiem też, że macie swoje powody, by na tym etapie swego życia stać tyłem lub z dystansem do Kościoła. Jeśli powodem tego dystansu jest wina pasterzy, nasz brak uważności, pycha czy arogancja — proszę was dzisiaj z głębi serca o wybaczenie. To gdzieś tutaj najczęściej pęka wspólnota i więź z nią — mówił, wywołując poruszenie.
„Biskup wykorzystał to jak wytrawny kaznodzieja”
— Biskup był świadomy tego, że miał wyjątkową okazję, by przemówić do tak dużej rzeszy ludzi. Są dwa takie szczególne momenty — ślub i pogrzeb — kiedy do kościoła przychodzi mnóstwo ludzi, którzy normalnie się tam nie zjawiają, nawet od lat. Jestem przekonany, że w tym pogrzebie uczestniczyło mnóstwo osób, które chodzą do kościoła co najwyżej trzy razy w roku. Więc biskup, wiedząc, że ma taką dużą rzeszę ludzi przed sobą, wykorzystał to jak wytrawny kaznodzieja, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Mógł do tych ludzi mówić i to jeszcze w kontekście, który sprzyja słuchaniu. Bo wydarzenie śmierci sprawia, że jesteśmy w stanie więcej usłyszeć, przyjąć i przemyśleć — mówi „Faktowi” o. Paweł Gużyński.
— Pogrzeb to może nie jest idealna okazja do mówienia o takich rzeczach jak błędy Kościoła i przepraszanie za nie. Jednak biskup w zgrabny sposób znalazł na to miejsce, wykorzystując fakt, że miał przed sobą liczną rzeszę osób, które normalnie być może nie sprzyjają Kościołowi. Te osoby usłyszały, że biskup mówi też do nich: „przepraszam za to, co złego robi Kościół; to ma znaczenie”. Bp Ważny postąpił roztropnie, rozszerzając niejako samo wydarzenie celebracji pogrzebu do tego, aby pokazać, że przynajmniej on zdolny jest do autokrytycznej refleksji dotyczącej siebie, Kościoła, kapłanów. W mojej ocenie co najmniej 80 proc. innych biskupów, gdyby byli na miejscu bp. Ważnego, powiedziałoby zupełnie co innego. Nie zdobyliby się na coś takiego — zauważa o. Gużyński.
Kościół dojrzewa do zmian?
Jak podkreśla, bp Ważny „widzi więcej, rozumie więcej, patrzy dalej i wie, że te rzeczy reformatorskie, wyrastające z pokory, trzeba zrobić”.
— To jest pewna nowość wśród polskich biskupów. Jest ich garstka, którzy starają się podejmować działania proaktywne, nie zamiatać pewnych rzeczy pod dywan. Bp Ważny jest jednym z nich — mówi zakonnik.
Dodaje, że to wyraźny sygnał, iż w niektórych hierarchach zaczyna dojrzewać gotowość do zmian. — Bardzo bym chciał, żeby ta homilia stała się odniesieniem do kolejnych takich wystąpień, ale to będzie powolny proces — mówi.
„To mnie pozytywnie zaskoczyło”
O. Paweł Gużyński z dużą aprobatą ocenia także sam przebieg uroczystości, która z łatwością mogła stać się sceną kolejnych politycznych przepychanek, a jednak odbyła się w atmosferze pojednania.
— Są pewne okoliczności, jak pogrzeb, śmierć, żałoba, których się w żaden sposób nie narusza. A pokusa, by w sposób polityczny to wykorzystać, w Polsce pojawiała się tysiące razy. To mnie pozytywnie zaskoczyło. Nie było tam widać jakichś elementów rywalizacji politycznej. Myślę, że ta ogólna życzliwość zgromadzonych wobec zmarłego, to też pozytywny przekaz biskupa, który potrafił wpisać się w powszechne odczucie społeczne i przyznać: to był dobry człowiek. Tak że pod tym względem ten pogrzeb miał dużo pozytywnych elementów. Polityka i religia potrafiły się spotkać, nie wchodząc ze sobą w konflikt, mimo obecności najwyższych czynników politycznych. To jest wielki pozytyw. Dlatego ja całość odbieram naprawdę in plus — podsumowuje o. Gużyński.