Do końca kwietnia Polski Komitet Olimpijski miał wypłacić nagrody medalistom igrzysk olimpijskich, jednak już wiadomo, że środki od sponsora — giełdy kryptowalut Zondacrypto — nie trafią do sportowców. PKOl również nie otrzymał należnych pieniędzy, co skutkuje nie tylko problemami finansowymi, ale także koniecznością demontażu neonu na budynku Centrum Olimpijskiego. Największym wyzwaniem pozostaje jednak pokrycie zobowiązań wobec medalistów i ich trenerów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Tyle brakuje dla polskich olimpijczyków
Do wypłaty pozostało 1,1 mln złotych, w tym 550 tys. zł dla Kacpra Tomasiaka, po 200 tys. zł dla Władimira Semirunnija i Pawła Wąska oraz po 75 tys. zł dla trenerów Macieja Maciusiaka i Rolanda Cieślaka. PKOl zapewnia, że sportowcy otrzymali już 1 mln 650 tys. zł, jednak nie ma środków, aby pokryć zobowiązania sponsora. Rzeczniczka PKOl-u, Katarzyna Kochaniak-Roman, podkreśliła, że obecnie komitet nie dysponuje dodatkowymi funduszami na ten cel.
— Jako PKOl wypłaciliśmy sportowcom wszystkie pieniądze, jakie obiecaliśmy wypłacić — 1 mln 650 tys. zł. Na dziś nie mamy więcej, aby zrekompensować również zobowiązania sponsora. To przecież ponad milion złotych — poinformowała WP rzeczniczka PKOl-u.
Kochaniak-Roman zaznaczyła, że środki mogłyby trafić do olimpijczyków, gdyby Polkomtel wywiązał się z umowy sponsorskiej. Przed igrzyskami firma poinformowała jednak PKOl o zakończeniu współpracy. Według nieoficjalnych informacji Polkomtel miał przekazywać komitetowi nawet 5 mln zł rocznie, z czego połowa była przeznaczana na działania reklamowe. Obecnie między spółkami trwa spór — Polkomtel uważa, że nie ma już żadnych zobowiązań, natomiast PKOl domaga się wypłaty środków za okres obowiązywania umowy.
W tej sytuacji Polkomtel zdecydował się na wypłatę własnych nagród dla olimpijczyków: Tomasiak otrzymał 275 tys. zł, a Semirunnij, Wąsek i Żurek — po 100 tys. zł. Mimo to sportowcy wciąż nie otrzymali pełnych kwot, a ich sytuacja pozostaje niepewna.
Rodzina Tomasiaków nie odpuszcza
Mama Kacpra Tomasiaka, Kinga Tomasiak, wyraziła swoje niezadowolenie z tłumaczeń PKOl-u, podkreślając, że zgodnie z regulaminem to właśnie komitet odpowiada za przyznawanie nagród olimpijczykom.
— Ostatnie tłumaczenia PKOl-u są dla mnie niezrozumiałe. Przypomnę, że w regulaminie nagród dla olimpijczyków wprost jest napisane, że to PKOl przyznaje nagrody. Nie ma tam mowy o Zondacrypto — powiedziała w rozmowie z WP.
— Prezes z uśmiechem na ustach mówił o rekordowych nagrodach i chwalił się sukcesem, a gdy przyszło do wypełnienia obietnicy, pojawiły się problemy. My już rozmawialiśmy z prawnikami i po powrocie z urlopu zamierzamy już w poniedziałek działać w tej sprawie. Planujemy wysłać pismo i dowiedzieć się, co zamierzają zrobić z tym działacze. Nie odpuścimy tego — dodaje.
Sytuacja pozostaje napięta, a medalistom igrzysk olimpijskich wciąż nie wypłacono pełnych nagród, mimo wcześniejszych zapewnień i publicznych deklaracji.