FC Barcelona ponownie analizuje działania poprzednich władz klubu i trafia na niepokojące ustalenia. Audyt przeprowadzony przez obecny zarząd wykazał podejrzane operacje finansowe o łącznej wartości około 30 milionów euro.
Jednym z głównych wątków sprawy jest transfer Antoine’a Griezmanna z Atletico Madryt. Klub zapłacił za niego 120 milionów euro, aktywując klauzulę wykupu, jednak dokumenty mają wskazywać na możliwe ukryte prowizje.
ZOBACZ WIDEO: Takie dostali wiadomości. Przerażające. Życzą Polakom najgorszego
W centrum kontrowersji znalazł się prawnik Gonzalez Franco. Według ustaleń miał otrzymać 1,5 miliona euro, mimo że formalnie nie pełnił żadnej roli w negocjacjach. To wzbudziło poważne wątpliwości obecnych władz Barcelony.
Dodatkowe pytania budzi struktura prowizji powiązana z kontraktem zawodnika. Miała ona wynosić pięć procent wynagrodzenia i bonusów, co mogło sięgnąć nawet siedmiu milionów euro. Ostatecznie wypłacono jednorazową kwotę w lipcu 2019 roku.
Obecny zarząd uznaje te płatności za nieuzasadnione i domaga się wyjaśnień. Do złożenia zeznań wezwano samego zawodnika oraz jego siostrę, by ustalić, czy cała operacja przebiegła w sposób przejrzysty.
Na tym jednak nie koniec. Pojawiły się również informacje o wypłacie 15 milionów euro dla Atletico Madryt jako rekompensaty po skardze dotyczącej nielegalnych negocjacji. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, sprawa może mieć jeszcze poważniejsze konsekwencje dla klubu.