Wrocławianin pewnie przebrnął pierwsze dwie rundy turnieju, w których odprawił dwóch reprezentantów Stanów Zjednoczonych — najpierw pokonał Emilio Navę (116. ATP), a następnie Zachary’ego Svajdę (88. ATP). W obu spotkaniach nie stracił nawet seta.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Prawdziwym sprawdzianem miał być jednak ćwierćfinałowy bój z Berrettinim (92. ATP), finalistą Wimbledonu z 2021 r., który w bezpośrednich pojedynkach prowadził z Hurkaczem 3:1. Jedno z tych zwycięstw odniósł właśnie w półfinale londyńskiego turnieju sprzed pięciu lat.

Piątkowy mecz lepiej rozpoczął włoski tenisista, który przy wyniku 2:1 odebrał serwis Polakowi. Jak się później okazało, był to kluczowy moment. W kolejnych gemach żaden z zawodników nie był bowiem w stanie wypracować sobie nawet jednego break pointa. Tym samym set padł łupem faworyta miejscowych kibiców, który po 34 minutach wygrał 6:4.

Zaczęło się źle. Ale Hubert Hurkacz odwrócił losy meczu. I ma półfinał!

Berrettini świetnie wszedł także w drugą odsłonę spotkania i już na otwarcie mógł przełamać Wrocławianina. Ten zdołał się jednak uratować — najpierw kapitalnym serwisem, a krótko po tym pewnie wygraną wymianą. W czwartym gemie, przy prowadzeniu 2:1, sam natomiast pokusił się o skuteczny atak na podanie rywala, wychodząc na 3:1. Kilka minut po tym stało się jasne, że podobnie jak w pierwszej partii jedno przełamanie okaże się wystarczające.

Matteo Berretini

Matteo BerretiniZUMA/NEWSPIX.PL POLAND ONLY / newspix.pl

Rozstawiony z nr 6 Polak szybko przełamał także w decydującym secie. Co prawda przy pierwszym break poincie nie wykorzystał szansy, ale przy kolejnym dopiął swego. Kluczowy okazał się głęboki return zagrany na ciało, po którym Włoch popełnił wymuszony błąd.

Berrettini nie złożył broni i w ósmym gemie wywalczył break pointa. Nie był jednak w stanie odrobić straty i zrobiło się 5:3 z perspektywy Hurkacza. Chwilę później 30-latek zdołał jeszcze zbliżyć się z wynikiem, wygrywając własny serwis, ale przy podaniu naszego tenisisty był już bezradny i po dwugodzinnej walce Wrocławianin mógł cieszyć się ze zwycięstwa.

Dzięki wygranej „Hubi” przesunął się już na 54. miejsce w rankingu ATP „na żywo”. A to przecież wciąż nie koniec. Jeśli Polak wygra całe zawody, to powróci do czołowej „50” światowego zestawienia. W półfinale zmierzy się z Romanem Andresem Burruchagą. Turniejowa „4” pokonała w ćwierćfinałowym pojedynku Marcosa Girona 6:3, 2:6, 7:6(1).