Korona Kielce miała szansę, by w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Akcję pod bramką gości przerwał jednak arbiter Patryk Gryckiewicz, dopatrując się faulu. Eksperci nie tylko uważają, że sędzia zagwizdał za wcześnie, ale w dodatku nie miał racji i swoją postawą wpłynął na wynik spotkania.

W dobie VAR-u panuje zasada, by nie przeszkadzać piłkarzom w grze w kluczowych momentach i pozwolić im dokończyć akcje.

ZOBACZ WIDEO: Niesamowity rajd młodego talentu Realu Madryt. Ośmieszył obronę

W taki sposób sędziowie ubezpieczają się na wypadek pomyłki, polegając również na systemie nagrań wideo. Z tego też względu nawet bardzo wyraźne spalone są wskazywane najczęściej po zakończeniu akcji.

„Duży skandal sędziowski w Kielcach. Kiedy mamy spalonego, który jest widoczny z kilometra, sędziowie czekają do końca z podniesieniem chorągiewki, choć nie wiadomo po co, to robią. Tutaj faul, którego nie ma i Patryk Gryckiewicz gwiżdże od razu. Piłkarz Korony strzela na pustą, ale to już bez znaczenia – do akcji nie da się wrócić, był gwizdek. Oby nie był to błąd na wagę utrzymania” – pisze Jakub Białek z „Kanału Zero”.

Gryckiewicz jednak był pewny swego i użył gwizdka. Tymczasem Kielczanie wyłożyli futbolówkę do pustej bramki.

„Są pomyłki i pomyłki. Sędzia też człowiek i czasem zagwiżdże błędnie, ale to, co odwalił sędzia Gryckiewicz, to nie jest kwestia złego gwizdka, tylko absurdalnego braku wyczucia. To coś gorszego od klasycznego błędu, bo sprowadza się do tego, że skoro masz problem z prostym puszczeniem akcji i powrotem do ewentualnego faulu, to pytanie, czy nadajesz się do tej roboty. Tego nie da się niczym wytłumaczyć. Ani złym ustawieniem, ani wiarygodnym padolino, jakie czasem wykonują piłkarze. Niczym. Jak nie wiesz, że taką akcję możesz puścić i wrócić w razie potrzeby, to co właściwie wiesz?” – włączył siędo dyskusji Przemysław Langier z Interia.pl.

Podobnych opinii na platformie X można znaleźć multum. Bez wątpienia padłaby bramka, gdyby nie interwencja arbitra. Po analizie powtórek, należy przyznać słuszność Koronie. Sytuacja, w której Gryckiewicz dostrzegł przewinienie, była zwykłą walkę o piłkę i nie przekroczono przepisów. Nagranie zamieszczamy w dolnej części artykułu.

Gdyby Korona dopięła swego i wyszła na prowadzenie w samej końcówce, wyprzedziłaby w tabeli Piasta Gliwice. Gospodarze piątkowego meczu muszą jednak zadowolić się remisem, po którym zajmują 10. miejsce w rozgrywkach, dwie lokaty niżej od ich rywali.

Przewaga Korony nad strefą spadkową wynosi raptem dwa punkty. Względnie spokojne o utrzymanie może być dopiero 7. w tabeli KGHM Zagłębie Lubin, z dorobkiem 44 „oczek” (4 więcej od Piasta i 5 od Korony).