
Od sali bokserkiej do jednej z najbardziej prestiżowych kuchni w kraju – droga Łukasza Miecznikowskiego nie była oczywista. Dziś jako szef kuchni prezydenta RP Karola Nawrockiego odpowiada za menu głowy państwa i najważniejsze bankiety. W rozmowie z Trojmiasto.pl opowiada o kulisach tej pracy, zaufaniu prezydenta i wyzwaniach, których nie widać z zewnątrz.
organizacja oficjalnych bankietów i dużych wydarzeń
0%
opasowanie menu do gości z różnych kultur i religii
0%
planowanie codziennej diety prezydenta
0%
logistyka i praca pod presją czasu
0%
Łukasz Miecznikowski to doświadczony gdański szef kuchni, który we wrześniu 2025 roku objął stanowisko szefa kuchni prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego. Przez wiele lat związany z Trójmiastem, gdzie m.in. pełnił funkcję szefa kuchni w Hotelu Mercure Gdańsk Stare Miasto. W latach 2021-2025 szefował kuchnią w Leśnym Dworze w Sulęczynie, zaś ostatnie dwa lata przed rozpoczęciem pracy w Warszawie byłe głównym szefem kuchni na wszystkie restauracje Chleb i Wino. Ma także na koncie udział w 4. edycji programu „Top Chef”.
Jego droga zawodowa ma jednak bardzo nietypowy początek – zanim całkowicie poświęcił się gastronomii, z pasją trenował boks i jako młodzik spotykał na ringu m.in. Karola Nawrockiego. W 1998 roku został nawet mistrzem Polski w boksie.
Dziś odpowiada za codzienne menu pary prezydenckiej oraz wszystkie oficjalne bankiety państwowe, kolacje dyplomatyczne i gastronomię podczas podróży prezydenta.

Jemy na mieście: Chleb i Wino – wiem już, czemu trudno tu o wolny stolik
Łukasz Miecznikowski – od sali bokserskiej w Gdańsku do kuchni Pałacu Prezydenckiego
Alicja Olkowska: Zanim został pan szefem kuchni w Pałacu Prezydenckim, był Gdańsk, boks i znajomość z przyszłym prezydentem RP, Karolem Nawrockim. Cofnijmy się do tamtych lat – jak to się właściwie zaczęło? Słyszałam, że macie na koncie zabawną sytuację z nokautem w tle (śmiech).
Łukasz Miecznikowski: Rzeczywiście tak było (śmiech). Z Gdańskiem jestem związany od zawsze – urodziłem się w szpitalu na ul. Klinicznej. Tu także narodziła się moja ogromna, trwająca do dziś pasja do pięściarstwa.
Z Karolem Nawrockim poznaliśmy się na sali klubu bokserskiego, kiedy jednym z moich trenerów był stryj Karola Nawrockiego, Waldemar Nawrocki (wieloletni zawodnik oraz trener klubu bokserskiego Stoczniowiec Gdańsk – przyp. red.). Z Panem Prezydentem znamy się od czasów, kiedy obaj startowaliśmy w młodzikach.
Jeżeli chodzi o wspomniany nokaut, to wydarzył się podczas sparingu – właściwie nie był to nokaut, a nokdaun, czyli chwilowe powalenie na deski. Rzeczywiście udało mi się trafić, ale Karol szybko się podniósł i dokończyliśmy sparing w czysto sportowej atmosferze.

Największe wyzwania szefa kuchni prezydenta
Moment przejścia z Trójmiasta do Pałacu Prezydenckiego to ogromna zmiana. Jak wyglądały kulisy tej decyzji i samej propozycji współpracy?
To z jednej strony była trudna decyzja, gdyż w Gdańsku mam rodzinę, a z drugiej strony – przygoda życia. W gastronomii jestem już od ponad 20 lat, w tym się czuję najlepiej.
W świecie gastronomii to, kolokwialnie mówiąc, „koniec gry”, przeszedłem wszystkie plansze w gotowaniu. Jestem bardzo dumny, że mogę pracować w przestrzeniach prezydenckich i dzielić się z moim wieloletnim doświadczeniem.
Zna pan prezydenta prywatnie od lat, ale w pewnym momencie ta relacja stała się zawodowa. Czy to ułatwia pracę, czy wręcz przeciwnie – podnosi poprzeczkę?
Pan Prezydent Karol Nawrocki jest osobą bardzo skromną, bez żadnych wyszukanych oczekiwań żywieniowych. Ufa mi, a ja i zespół, z którym pracuję, dokładamy wszelkich starań, by posiłki, które mu serwujemy, były zbilansowane.
Jeżeli chodzi o relację zawodową, to tak jak wspomniałem, jest tutaj pełne zaufanie, a ja nie zawracam głowy pytaniami, co mamy dzisiaj gotować.

Kolacje z głowami państw – kulisy dyplomacji kulinarnej
Przypuszczam, że kuchnia w Pałacu Prezydenckim to zupełnie inna skala i odpowiedzialność niż gastronomia hotelowa, w której ma pan wieloletnie doświadczenie, choć przecież i ona jest też bardzo wymagająca. Co najbardziej pana zaskoczyło na początku?
Bardzo dobrze się tu odnajduję i czuję, że jestem potrzebny. Skala zadań rzeczywiście się zmieniła, gdyż jestem bezpośrednio odpowiedzialny za gastronomię w Pałacu Prezydenckim, Belwederze, Kancelarii Prezydenta RP, wszystkich rezydencjach, jak i również za doborem menu podczas lotów krajowych i zagranicznych. Skala jest więc bardzo duża i prestiżowa, natomiast wokół mnie są doświadczeni ludzie, z którymi wspólnie realizujemy wszelkie działania gastronomiczne.
Prezydent znany jest z aktywnego trybu życia i dbania o formę. Na ile wpływa to na sposób komponowania jego codziennego menu? W wywiadach pojawia się wątek ryb jako ważnego elementu jego diety. Czy rzeczywiście dominują w pałacowej kuchni?
Pan Prezydent jest bardzo aktywny zawodowo, jak i również kładzie duży nacisk na zdrowy styl życia. Prawdą jest, że uwielbia ryby. My z kolei bardzo mocno skupiamy się, jak już wspomniałem, na zbilansowanych posiłkach.
Napisałem Panu Prezydentowi dietę, którą stosuje praktycznie od początku mojej pracy. Praca w ciągłych rozjazdach i aktywnościach nie pozwala na jedzenie o stałych porach, dlatego też postanowiłem napisać dietę, która codziennie jest z Panem Prezydentem.

Royalsi w Trójmieście. Królewskie wizyty, które przeszły do historii
Pałac Prezydencki to nie tylko jedna osoba, ale cała instytucja. Jak wygląda zaplecze kuchni?
Każde miejsce pracuje inaczej. W związku z tym, że w Pałacu mieszka para prezydencka, kuchnia zaczyna pracę o godz. 6, to też jest miejsce, gdzie dzieje się najwięcej. Z kolei Belweder czy inne nasze lokalizacje pracują zgodnie z zapotrzebowaniem.
Za kulisami oficjalnych spotkań z głowami państw i dyplomatami stoi ogromna logistyka. Co w tej pracy jest największym wyzwaniem na co dzień?
Największym wyzwaniem, czy zaskoczeniem, jest obecność lekarza SOP podczas przygotowań do oficjalnych spotkań, w których uczestniczy Pan Prezydent, to rzeczywiście jest coś, czego nigdy nie widziałem.
Są sytuacje, w których trzeba uwzględnić kwestie kulturowe czy religijne. Czy zdarzyły się zamówienia/kolacje, które szczególnie pana zaskoczyły lub były trudne do spełnienia?
Przed każdą oficjalną wizytą głów państw organizowane są narady, na których omawiane są między innymi kwestie restrykcji żywieniowych. Dzięki temu jestem w stanie z dużym wyprzedzeniem przygotować menu na każdą uroczystość. To bardzo ułatwia nam pracę.

Uczniowie z gdańskiej szkoły obsługiwali obiad prezydenta RP na cześć pary królewskiej Szwecji
Niektóre oficjalne obiady czy kolacje przechodzą do historii – choćby ze względu na gości czy menu. Czy jakieś szczególnie zapadły panu w pamięć?
Wizyta szwedzkiej Pary Królewskiej – to była kolacja, której towarzyszyło najwięcej emocji. Była to też uroczystość, podczas której serwis zapewniali uczniowie gdańskiej szkoły gastronomicznej.
Polskie produkty i smaki regionalne na prezydenckim stole
Choć pracuje pan w Warszawie, jest pan związany z Trójmiastem. Czy udaje się przemycać do pałacowej kuchni smaki Pomorza? Słyszałam, że w Pałacu np. pojawiło się Młode Wino Mosty, produkowane blisko Trójmiasta.
Postanowiłem, że podczas każdej oficjalnej kolacji z udziałem Prezydenta RP, będę podawał dania regionalne z każdego województwa. Podczas wcześniej wspominanej kolacji wydanej na cześć wizyty szwedzkiej Pary Królewskiej, podałem dania z kuchni małopolskiej. Były wędzone pstrągi z Ojcowskiego Parku Narodowego, jabłka łąckie, jeleń z małopolskich lasów i wiele innych. Potrawy przyprawialiśmy solą z Wieliczki.

Król i królowa Szwecji w Gdańsku. Spacer po Długiej i spotkanie z Wałęsą
Podczas kolejnej oficjalnej kolacji, którą wyda Pan Prezydent, będziemy serwowali dania z Pomorza.
Wspomniane wino z Mostów to moje odkrycie. Hanna Kostkowska, która prowadzi tę małą winiarnię blisko Gdyni, to cudowna osoba, a jej produkt jest rewelacyjny i co najważniejsze, idealnie wpisuje się w system, który przyjąłem.

Rzuciła wszystko i zaczęła robić wino. Historia małej winiarni
Polska ma wiele do zaoferowania, i należy się tym chwalić i za wszelką cenę pokazywać w świecie. W prezydenckiej kuchni korzystamy wyłącznie z polskich produktów. Mamy oleje lniane zamiast oliwy extra virgin, polskie sery i całą gamę produktów, która została wyprodukowana w naszym kraju.
Z zewnątrz bycie szefem kuchni w Pałacu Prezydenckim to praca pełna prestiżu, ale też ogromnej odpowiedzialności. Kim jest Łukasz Miecznikowski poza kuchnią Pałacu Prezydenckiego i czy nadal trenuje boks?
Przede wszystkim jestem tatą i mężem. Rodzina została w Gdańsku, więc każdą wolną chwilę poświęcam mojej wspaniałej żonie i naszym dzieciom.
Co do sportu, to muszę przyznać, że obecnie chętniej chodzę na siłownię niż na salę bokserską. Natomiast boks będzie w moim sercu już zawsze. To piękna dziedzina sportu, która z całą pewnością mnie ukształtowała.