
Zamiast płacić za dodatkowy bagaż, wysłali go na miejsce… paczkomatem. Pan Paweł, czytelnik Trojmiasto.pl opowiada o tym jak zaoszczędził nie tylko kilkaset złotych na podróży samolotem, ale też trochę stresu przy „pomiarach” walizek.
Jaki bagaż można zabrać ze sobą do samolotu?
tylko, gdy koszty są naprawdę duże
24%
nie, jadę odpocząć, a nie oszczędzać
17%
Przypomnijmy: już pod koniec 2025 r. informowaliśmy, że tanie linie lotnicze wyraźnie zaostrzyły politykę bagażową w ostatnich miesiącach, skrupulatnie pilnując, by pasażerowie nie wnosili na pokład toreb, plecaków i walizek przekraczających dopuszczalny limit. Za nadbagaż uznawane są nerki, kosmetyczki, a w skrajnych przypadkach nawet trzymane w ręku bidony z wodą. Szef Ryanaira mówił wówczas wprost: wolimy, byście latali bez bagażu.
W przypadku linii Ryanair w cenie biletu na pokład można wnieść tylko małą torbę o wymiarach 40 x 20 x 25 cm. Musi się mieścić pod przednim fotelem (przez co dla samego pasażera pozostaje mało miejsca na nogi).

„Tanie linie” restrykcyjne jak nigdy. Wystaje szelka? Płacisz
Równie mały bagaż można zabrać ze sobą na pokład samolotu linii Wizz Air (40 x 30 x 20 cm). Linia sama sugeruje, by była to torba na laptopa, damska torebka lub mały plecak.

Na lotniskach pojawiły się także „miarki”, których wymiarów skrupulatnie przestrzegano – wystające kółko od walizki czy rączka od plecaka? Oznacza to dodatkowy koszt, potrzebę przepakowania, albo – w skrajnym przypadku – wyrzucenia części rzeczy.
Sposób na tańsze podróżowanie samolotem z większym bagażem. Można go sobie wysłać
Jak się jednak okazuje „Polak potrafi” i znalazł sposób jak wyjść „naprzeciw” restrykcyjnym pomiarom linii lotniczych.
– Wracając samolotem z Wrocławia do Gdańska zaopatrzyliśmy się w streczową folię. Z większej walizki odkręciłem kółka i owinąłem dokładnie bagaż. Wszystko po to, żeby zmieścił się w wymiarach dużej paczki, która może być nadana za pomocą paczkomatu – relacjonuje pan Paweł, czytelnik Trojmiasto.pl

Jak wyjaśnia, swój bagaż nadał z paczkomatu w pobliżu hotelu, w którym się zatrzymał. Ale już na lotnisku okazało się, że jego „patent” najwyraźniej dobrze znany jest także kurierom, bo znalazł tam… paczkomat.
– I to z sugestywną informacją „nadaj rzeczy, których nie możesz zabrać na pokład – śmieje się nasz rozmówca.
Podsumowanie kosztów: wysyłka kontra lot samolotem
A ile zaoszczędził na takiej formie nadania bagażu?
– Kurier do paczkomatu pod domem kosztował nas dokładnie 25 zł i 49 groszy. Linie lotnicze za tę samą walizkę zażyczyły sobie 250 zł. Więc drobna różnica jest – podsumowuje.