
Marcin Urbaś, rekordzista Polski, wokalista
Źródło: Piotr Ekipa-Mateusz Matuszczyk Photo Release
Na lekkoatletycznej bieżni zachwycał, do jego rekordu kraju na dystansie 200 metrów od lat nikt się nawet nie zbliża. Poza sportem? Pasją była i jest muzyka, ta w ciężkim wydaniu, do której wrócił jako wokalista. – Okazało się, że też potrafię ryknąć do mikrofonu – mówi TVN24+ Marcin Urbaś.Artykuł dostępny w subskrypcji
19,98 sekundy – czas zjawiskowy, uzyskany w Sewilli, w półfinale mistrzostw świata w biegu na 200 metrów. W tym samym 1999 roku ukazuje się „Blind Existence”, pierwszy album zespołu Sceptic, z Marcinem Urbasiem w składzie. Potem rekordzista postawił na bieganie, indywidualnie sięgając po złoto (Wiedeń 2002) i brąz (Madryt 2005) halowych mistrzostw Europy, a w sztafecie 4 x 100 m po srebro mistrzostw Europy (Monachium 2002), już nie pod dachem.
Co go pochłania po zakończeniu kariery?
Rafał Kazimierczak, TVN24+: Wróciłeś, znowu – jak to określasz – wrzeszczysz do mikrofonu.
Marcin Urbaś: Tak naprawdę cały czas coś przy tej muzyce dłubałem. A to ktoś zadzwonił, żeby napisać mu teksty, a to ktoś poprosił, żeby pomóc mu z aranżacjami, tak po przyjacielsku. Powrotu jednak nie było, znane mi zespoły miały już wokalistów. Aż w roku 2022 odezwał się do mnie Grzesiek Smołoński z grupy Schismatic i powiedział, że mają w planach nagranie trzeciego albumu. Brakowało im wokalisty. Zapytał, czy podejmę się tej roli, czy napiszę teksty i zajmę się aranżacjami.
Długo się zastanawiałeś?
Chwilę, bo muzycznie wychowałem się na ich dwóch poprzednich płytach, a tu nagle mam trafić za ich mikrofon. Trochę się obawiałem. Raz, że do takiego aktywnego wrzeszczenia do mikrofonu miałem wrócić po 17 latach, dwa – materiał miał być dosyć wymagający, skomplikowany i w sferze wokalnej, i muzycznej. Zgodziłem się, oczywiście, że się zgodziłem.
Materiał nagraliśmy w maju 2022 roku. Przygoda znowu się rozpoczęła, do koncertowania jednak nie doszło. Gerard Niemczyk, wspaniały perkusista, nie tylko Schismatika, zaczął chorować. Zmarł, razem z nim odeszła koncepcja Schismatika koncertującego. Zespół istnieje, nie wykluczamy, że powstanie jeszcze kontynuacja „The Flame of the Past”, tego trzeciego albumu.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak Marcin Urbaś łączył karierę sportową z działalnością muzyczną?Co inspiruje teksty i aranżacje, które tworzy były lekkoatleta? Jak wygląda działalność Akademii Lekkoatletycznej Marcina Urbasia?Jakie są plany muzyczne Urbasia na najbliższe miesiące?
A jak wróciłeś do Sceptika?
Po nagraniach ze Schismatikiem chłopaki ze Sceptika dowiedzieli się, że znowu jestem aktywny w branży, że jestem dostępny. Tak się złożyło, że ich wokalistka, która działała w zespole od mojego z nim rozbratu, ze względu na rodzinne sprawy musi zrezygnować. Jacek Hiro, gitarzysta i założyciel Sceptika, stwierdził, że skoro jestem wolny, to nie szkodzi zapytać. Historia zatoczyła koło, wróciliśmy właściwie do podstawowego składu, z pierwszego albumu.
Ty nie byłeś w Sceptiku od początku?
Nie, ja doszedłem w 1997 roku, kiedy scalała się ekipa na pierwszy album: „Blind Existence”. Nagraliśmy go dwa lata po moim przyjściu, Jacek Hiro, drugi gitarzysta Czesiek Semla, basista Paweł Kolasa, perkusista Kuba Kogut i ja. Powstał w tym samym roku, w którym pobiegłem w Sewilli ten rekord Polski.
Byłeś sportowcem, skąd pomysł na metal?