Nowa lokalizacja, świeża atmosfera i wymagający układ toru od razu postawiły przed zawodnikami wysoką poprzeczkę. Od pierwszych pojedynków było jasne, że droga do finału nie będzie prosta — kluczowe okazały się opanowanie, konsekwencja i umiejętność radzenia sobie z presją.
Ten tor nie wybacza błędów
Autodromo Vallelunga okazało się nie tylko nowym miejscem na mapie Drift Masters, ale także prawdziwym sprawdzianem dla kierowców. Tempo, długość i techniczne wymagania toru wymuszały na zawodnikach rozsądne zarządzanie oponami oraz sprzętem już od pierwszych minut rywalizacji.
Wielu uczestników napotkało trudności — presja rosła z każdą kolejną rundą, a nawet drobne pomyłki często kończyły się eliminacją z zawodów. Liczne awarie techniczne stały się jednym z głównych tematów weekendu, wprowadzając dodatkowy element nieprzewidywalności do rywalizacji, w której nie brakowało gwiazd światowego driftingu. Mimo tych wyzwań włoscy kibice nie zawiedli i licznie pojawili się na trybunach, tworząc wyjątkową atmosferę i entuzjastycznie przyjmując Drift Masters.
Ten moment zdefinował weekend Drift Masters
Wraz z kolejnymi rundami emocje na torze tylko narastały. Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń był wypadek Lauriego Heinonena, którego samochód po kontakcie podczas wejścia w zakręt został wyrzucony w powietrze, co nagle zakończyło jego dobrze zapowiadający się występ. W innym miejscu Duane McKeever musiał wycofać się z rywalizacji po awarii tylnego zawieszenia.
Z kolei Piotr Więcek popisał się jednym z najbardziej widowiskowych przejazdów imprezy — jego szybki i agresywny pościg zapewnił mu awans do kolejnych faz zawodów. Na tym etapie liczyło się już nie tylko tempo, ale przede wszystkim umiejętność zachowania zimnej krwi pod presją.
W decydującej fazie rywalizacji, gdy do walki o finał przystąpiła czołowa czwórka, poziom sportowy jeszcze wzrósł. James Deane wykorzystał swoje doświadczenie, prezentując bardzo kontrolowaną jazdę i zapewniając sobie miejsce w finale.
Jednak to pojedynek Conora Shanahana z Piotrem Więckiem przyciągnął największą uwagę kibiców. Po pierwszym przejeździe sędziowie nie byli w stanie wskazać zwycięzcy, dlatego zarządzili dogrywkę. W decydującym starciu Więcek narzucił niesamowite tempo, ale Shanahan zachował spokój i minimalnie przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę, meldując się w finale.
W walce o trzecie miejsce zmierzyli się Piotr Więcek i Paweł Korpuliński. Obaj zawodnicy jechali na absolutnym maksimum swoich możliwości. Więcek od początku do końca prezentował bardzo zaangażowaną jazdę, nie odpuszczając nawet na moment, co pozwoliło mu wywalczyć miejsce na podium. Była to mocna odpowiedź po rozczarowaniu związanym z ubiegłoroczną walką o tytuł.
W finale Conor Shanahan i James Deane dostarczyli kibicom dokładnie tego, czego oczekiwali. Deane rozpoczął mocnym, szybkim i agresywnym przejazdem, a Shanahan nie odstępował go na krok. W rewanżowym biegu delikatny spadek tempa u Deane’a otworzył szansę dla Shanahana, który ją wykorzystał i sięgnął po zwycięstwo.
Dla Shanahana nie był to łatwy weekend. Zmagał się z problemami technicznymi, w tym ze skrzynią biegów, które towarzyszyły mu przez całe zawody. Mimo tych przeszkód, aktualny mistrz i jego zespół potrafili stanąć na wysokości zadania w kluczowych momentach. Pokonując zarówno chaos rywalizacji, jak i wymagania nowego toru, Shanahan sięgnął po pierwsze w historii Drift Masters zwycięstwo na włoskiej ziemi i od razu zaznaczył swoją obecność w walce o tytuł mistrza sezonu 2026.
Oto pierwszy lider klasyfikacji Drift Masters
Po pierwszej rundzie Shanahan prowadzi w klasyfikacji generalnej, wyprzedzając Deane’a i Więcka. W tabeli Narodów na czele znajduje się Irlandia, przed Polską i Estonią. Jeśli Vallelunga jest zapowiedzią tego, co czeka kibiców w kolejnych rundach, sezon 2026 może okazać się jednym z najbardziej emocjonujących i wyrównanych w historii Drift Masters.
Kolejna runda odbędzie się na Circuito de Madrid Jarama w Hiszpanii już 16-17 maja, gdzie rywalizacja o kolejne punkty i miejsca w klasyfikacji będzie toczyć się dalej.