W połowie kwietnia Marcin Prokop i jego żona, Maria Prażuch-Prokop niespodziewanie ogłosili, że po 20 latach wspólnego życia postanowili się rozstać. W opublikowanym wówczas na Instagramie wspólnym oświadczeniu przyznali, że pozostają w dobrych relacjach.

— Tak wyglądają ludzie, którzy bardzo się lubią, szanują i wspierają, którzy przeżyli ze sobą ponad 20 lat i, mimo że jakiś czas temu rozstali się jako małżeństwo, to jako przyjaciele i rodzice Zosi nadal pozostają razem. Dla niektórych rozwód to koniec wspólnego świata. Dla nas — był początkiem nowego, innego, ale bardziej dopasowanego do tego, kim dzisiaj jesteśmy i dokąd osobno szczęśliwie zmierzamy.

„Dobre rozstanie” brzmi jak oksymoron, ale — jak się okazuje — jest całkiem możliwe. Chcieliśmy, żebyście usłyszeli o tym od nas, bo wydaje nam się to uczciwe wobec ludzi, którzy nas obserwują, a więc — jak zakładamy — dobrze nam życzą. To wszystko, co chcemy na ten temat powiedzieć. Dziękujemy, można się rozejść

— przekazali.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Maria Prażuch-Prokop w pierwszym wywiadzie po rozstaniu. „To był świadomy wybór”Niespełna miesiąc po zaskakującej dla wielu informacji o rozpadzie małżeństwa Marcina Prokopa była żona prowadzącego „Dzień dobry TVN” udzieliła pierwszego wywiadu. W rozmowie z serwisem WP Kobieta Maria Prażuch-Prokop otwarcie przyznała, że nigdy nie miała potrzeby bywać na branżowych wydarzeniach ani pokazywać się na ściankach.

— Zacznijmy od tego, że ja w ogóle nie czuję się częścią show-biznesu. Tradycyjne media — telewizja, wielkie gale, czerwone dywany — to świat aktorów, piosenkarzy i dziennikarzy. Ja działam w internecie, buduję społeczność kobiet zainteresowanych jogą i świadomym życiem. To, że mój były już mąż jest osobą rozpoznawalną, nie oznaczało dla mnie automatycznego wejścia w ten świat — zaznaczyła.

Nigdy tego nie chciałam. To był świadomy wybór, ale nie nazwałabym tego „milczeniem”. Po prostu nie chciałam zapraszać obcych do naszego życia prywatnego. Wypowiadam się publicznie wtedy, kiedy czuję, że to ma sens — o swojej pracy, ścieżce zawodowej, rozwoju. Natomiast nie miałam potrzeby bycia „widoczną” jako czyjaś partnerka

— dodała.

Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop (Bal Dziennikarzy, 2010)

Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop (Bal Dziennikarzy, 2010)Andras Szylagyi / MW Media

Zapytana, skąd czerpie spokój w obliczu tak dużych zmian, wyznała, że ogromną rolę odgrywa u niej joga. Jako instruktorka od lat praktykuje ją nie tylko jako formę ruchu, ale także jako narzędzie do pracy nad sobą i własnymi emocjami.

— Joga bardzo mnie tego nauczyła. I nie mówię tu tylko o praktyce fizycznej z ciałem, o rozciąganiu czy oddechu, ale o całym systemie, który uczy uważności, zatrzymania się, przyglądania się sobie i swoim reakcjom.

W pewnym momencie zaczynasz rozumieć, że nie wszystko trzeba rozgrywać na zewnątrz, nie wszystko trzeba komentować, tłumaczyć, uzasadniać. Ten spokój bierze się też z akceptacji — tego, że życie składa się z różnych etapów i że nie każdy z nich trwa wiecznie. Dziś czuję, że jestem we właściwym miejscu.

— podkreśliła.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Wiadomościach Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc e-maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.