Do redakcji portalspozywczy.pl trafiło pytanie czytelnika dotyczące pochodzenia produktów marek własnych Biedronki. Wątpliwości wzbudziła etykieta herbatników Bonitki – z informacji na opakowaniu oraz kodu kreskowego (prefiks 482) wynika, że produkt został powiązany z Ukrainą. To wywołało szersze pytanie: jak duża część asortymentu sieci pochodzi z zagranicy i czy kraj produkcji ma znaczenie przy wyborze dostawców marek własnych?
- Czy herbatniki z Biedronki mogą pochodzić z Ukrainy? Etykieta i kod kreskowy (482) wywołały pytania o realne pochodzenie produktów marek własnych.
- Sieć odpowiada: liczą się jakość, bezpieczeństwo i zdolność dostawcy do zapewnienia skali.
- Badanie portalspozywczy.pl: „Polskość” produktów staje się ważna – ale coraz rzadziej decydująca. CZYTAJ
Pochodzenie ciastek marki własnej w Biedronce
W Biedronce można kupić herbatniki marki własnej Bonitki, które – wg etykiety są wyprodukowane przez ukraińską cukiernię Yarych. Pochodzenie produktu ujawnia także kod kreskowy rozpoczynający się od 482 oznacza, że produkt został zarejestrowany w ukraińskim systemie GS1. Prefiks ten jest oficjalnym kodem kraju (GS1 Ukraine) dla towarów produkowanych lub dystrybuowanych przez ukraińskie firmy.
Uważny czytelnik portalspozywczy.pl zwrócił się do redakcji z pytaniem o to czy dana sytuacja to reguła, czy raczej wyjątek w Biedronce, skąd pochodzą marki własne dostępne w tej sieci dyskontów i czy kraj produkcji ma znaczenie przy wyborze dostawców?

Etykieta ciastek Bonitki. To marka własna Biedronki Licencja: SP
Sieć na nasze zapytanie odpowiada jasno: kluczowe są inne kryteria.
– Przy wyborze producentów naszych produktów kluczowe znaczenie mają dla nas jakość, bezpieczeństwo oraz zgodność produktów z obowiązującymi normami, innowacyjność i unikalność samej oferty – podkreśla Jarosław Stefańczyk, dyrektor ds. innowacji i rozwoju marki w Biedronce.
7 na 59 produktów marki Bonitki pochodzi od zagranicznych dostawców
Jak wskazuje przedstawiciel sieci, stały asortyment marki Bonitki liczy obecnie 59 produktów, z czego tylko część (siedem) pochodzi od zagranicznych dostawców.
– Wszyscy producenci marek własnych Biedronki, niezależnie od kraju pochodzenia (…), podlegają tym samym rygorystycznym standardom jakości i kontrolom, a wybierani są na podstawie zdolności do zapewnienia powtarzalnej, wysokiej jakości produktów, zgodnej z PL i UE prawem żywnościowym. – zaznacza Stefańczyk.
Biedronka współpracuje z producentami z wielu krajów, m.in.
- Polski,
- Holandii,
- Hiszpanii,
- Chorwacji,
- Niemiec
- czy Ukrainy.
Kod kreskowy to nie wszystko
Warto przy tym doprecyzować, że prefiks kodu kreskowego (np. 482 dla Ukrainy) oznacza kraj rejestracji firmy w systemie GS1, a nie zawsze jednoznacznie miejsce produkcji. Może jednak wskazywać na powiązania z danym rynkiem i budzić pytania konsumentów – szczególnie w kontekście rosnącej wrażliwości na pochodzenie produktów.
„Polskość” kontra realia handlu
Temat wpisuje się w szerszą dyskusję o tzw. local content, czyli udziale krajowej produkcji w łańcuchach dostaw. Jak pokazuje najnowsze badanie portalspozywczy.pl, deklaracje o wspieraniu polskich produktów często zderzają się z realiami rynkowymi.
Z jednej strony sieci handlowe podkreślają znaczenie lokalnych dostawców. Z drugiej – producenci wskazują, że ostatecznie decydują cena, skala i efektywność.
„Polskość” bywa atutem marketingowym, ale nie jest czynnikiem rozstrzygającym. W wielu kategoriach import – z krajów takich jak Niemcy, Belgia czy właśnie Ukraina – staje się realną alternatywą, a czasem wręcz zastępuje produkcję krajową.
Badanie pokazuje też, że rosnąca rola marek własnych zmienia układ sił na rynku. Sieci handlowe nie tylko sprzedają produkty, ale coraz częściej same je projektują i zlecają produkcję – tam, gdzie jest to najbardziej opłacalne.
Dla dostawców oznacza to silną presję cenową i konieczność dostosowania się do wymagań sieci. Dla konsumentów – coraz większą różnorodność produktów, ale też mniej oczywiste odpowiedzi na pytanie o ich pochodzenie.
Konsument między ceną a pochodzeniem
Sprawa jednego opakowania herbatników pokazuje coś więcej niż tylko jednostkowy przypadek. To sygnał, jak bardzo zmienił się rynek: globalne łańcuchy dostaw stały się standardem, a decyzje zakupowe sieci opierają się przede wszystkim na ekonomii.




