Amerykański superlotniskowiec typu Nimitz to połączenie pływającej bazy lotniczej z niewielkim miastem. Okręt ma długość większą niż trzy boiska piłkarskie, podczas misji jest domem dla nawet sześciu tysięcy ludzi, a w hangarze przenosi grupę lotniczą przewyższającą siły powietrzne całkiem sporego państwa.
Gdy dodamy do tego bardzo wysoką prędkość – rzędu 30 węzłów – i nieograniczony zasięg, będący zasługą napędu jądrowego, otrzymujemy potęgę, z którą musi się liczyć każdy kraj na świecie. Zwłaszcza że amerykańskie lotniskowce nie pływają same. Ich grupę bojową tworzą okręty różnych klas, zdolne do atakowania celów odległych o setki kilometrów.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Nic dziwnego, że – według popularnej anegdoty – na wieść o kryzysie politycznym w jakimś regionie świata pierwsze pytanie amerykańskich prezydentów ma brzmieć: „gdzie jest nasz najbliższy lotniskowiec?”.
Ile lotów na dobę może obsłużyć amerykański superlotniskowiec?
3 maja 1975 r. rozpoczął służbę pierwszy z tzw. superlotniskowców – gigantycznych okrętów lotniczych, górujący nad poprzednikami i odpowiednikami z całego świata nie tylko rozmiarami (bo nowy, chiński lotniskowiec Fujian dorównuje amerykańskim jednostkom gabarytami), nieograniczonym zasięgiem i – przede wszystkim – zdolnościami bojowymi, rozumianymi jako zdolność do obsługi wyjątkowo dużej liczby startów i lądowań w ciągu doby.
W tej dziedzinie Amerykanie wyprzedzają resztę świata o kilka długości – lotniskowce typu Nimitz są w stanie obsłużyć 120-150 lotów na dobę, na krótki czas zwiększając przepustowość swoich pokładów do nawet (jak podaje U.S. Naval Institute) 240 startów i lądowań. To zdolności, które pozostają na razie poza zasięgiem innych mocarstw – także Chin. Co sprawia, że lotniskowce typu Nimitz i ich następcy typu Ford są tak wyjątkowi?
CATOBAR, czyli przewaga na morzu
Lotniskowiec typu Nimitz ma długość 330 metrów i wyporność przekraczającą 100 tys. ton (dla porównania – największe polskie fregaty rakietowe będą wypierać ok. 7 tys. ton). To jeden z niewielu na świecie lotniskowców klasy CATOBAR (Catapult Assisted Take Off But/Barrier Arrested Recovery).
USS Nimitz i dwa samoloty F-35C ustawione przed startem na katapultach © Domena publiczna
Pod tym akronimem kryje się opis sposobu startu i lądowania samolotów, które wznoszą się w powietrze wyrzucane przez katapultę okrętu, a lądują na nim dzięki aerofiniszerom – linom rozciągniętym w poprzek pokładu, o które lądujące samoloty zaczepiają wysuwanym spod kadłuba hakiem.
Samolot Grumman A-6 Intruder (obecnie wycofany ze służby) na moment przed zaczepieniem hakiem o aerofiniszer © Domena publiczna | JO3 Oscar Sosa
Pozwala to na start z lotniskowca samolotów o dużej masie – obciążonych uzbrojeniem i paliwem. Co więcej, dzięki odpowiedniemu zaprojektowaniu pokładu lotniczego, wind wynoszących samoloty z hangarów i organizacji pracy na pokładzie, w tym samym momencie lotniskowiec może zarówno wysyłać samoloty w powietrze, jak i przyjmować te lądujące.
W jaki sposób samoloty startują z lotniskowców?
Takich możliwości nie mają lotniskowce klasy STOBAR, jak chiński typ 002 Shandong czy niezdolny do służby rosyjski Admirał Kuzniecow. W ich przypadku samoloty startują dzięki własnemu silnikowi po najechaniu na rampę wyrzucającą rozpędzone maszyny w powietrze niczym skocznia narciarska. W takich warunkach startujące maszyny muszą być lżejsze, co oznacza mniejszy ładunek uzbrojenia i paliwa.
Lotniskowiec Admirał Kuzniecow i samoloty Su-33 na stanowiskach startowych – widoczna rampa dziobowa wyrzucająca samoloty w górę © Domena publiczna
Jeszcze mniejsze możliwości mają okręty lotnicze STOVL, zdolne wyłącznie do obsługi samolotów startujących i lądujących pionowo lub po bardzo krótkim rozbiegu, jak w przypadku brytyjskich lotniskowców typu Queen Elizabeth czy japońskich typu Izumo.
Dlatego lotniskowce klasy CATOBAR to – pod względem możliwości – najpotężniejsze okręty na świecie. Obecnie, poza USA, takimi okrętami (po jednym) dysponują jedynie Francja (jedyny francuski lotniskowiec Charles de Gaulle jest jednak znacznie mniejszy) i Chiny. W ich przypadku wielki lotniskowiec typu 003 Fujian nie ma jednak napędu jądrowego, a liczba wykonywanych z niego startów i lądowań jest szacowana na około 60 proc. możliwości okrętów amerykańskich o podobnych gabarytach.
Lotniskowiec Charles de Gaulle © Domena publiczna
Czym różni się lotniskowiec typu Nimitz od typu Ford?
Jeśli typ Nimitz okazał się tak przełomowy, dlaczego Pentagon zdecydował się na zastąpienie go typem Ford, zamiast modernizować stare, ale dopracowane i sprawdzone okręty?
Przyczyn jest wiele, jak choćby wyeksploatowanie służących od dekad okrętów, jednak warto pamiętać, że choć lotniskowce typu Nimitz i Ford są na pozór podobne, to pod względem konstrukcji są to odmienne okręty. Na pierwszy rzut oka można odróżnić je dzięki nieco mniejszej i przesuniętej ku rufie nadbudówce na Fordach.
Najważniejsze jest jednak to, czego z zewnątrz nie widać. Lotniskowiec typu Ford produkuje ok. trzykrotnie więcej energii od poprzednika. Jest ona potrzebna nie tylko do zasilenia nowych elektromagnetycznych katapult EMALS (zamiast parowych), ale także radarów, systemów walki radioelektronicznej, jak również przyszłościowej broni energetycznej, jak choćby lasery.
Lotniskowiec USS Gerald R. Ford i tankowiec USNS Laramie © Domena publiczna
Typ Ford został dostosowany do jeszcze bardziej intensywnych operacji lotniczych. Choć zamiast czterech – jak na Nimitzach – okręt ma tylko trzy windy dla samolotów, to Ford ma zarazem większy pokład i więcej elektromagnetycznych wind do transportu uzbrojenia, oferujących ponad dwukrotnie większy niż na Nimitzach udźwig.
Zupełnie inny projekt widać także, gdy przeanalizujemy drogę, jaką pokonuje uzbrojenie przekazywane z magazynów do samolotów – w przypadku Fordów jest ona ponad trzykrotnie krótsza, a bomby czy rakiety są dostarczane do samolotów o połowę szybciej.
Ważną zmianą są także nowe aerofiniszery AAG (Advanced Arresting Gear) – na nowych lotniskowcach stawiany przez nie opór może być płynnie regulowany, dzięki czemu samoloty o różnej masie mogą być wyhamowywane w optymalny sposób. W perspektywie wieloletniej eksploatacji ma to przynieść mniejsze zużycie maszyn pokładowych i wielomiliardowe oszczędności.
Lotniskowce typu Nimitz (na górze) i Gerald R. Ford (na dole) © Domena publiczna | MCSN Isaac Esposito
80 lat służby Nimitzów
Pełne przezbrojenie US Navy na lotniskowce typu Ford to jednak nadal odległa przyszłość. Obecnie Stany Zjednoczone dysponują 11 superlotniskowcami, z czego 10 reprezentuje typ Nimitz. Tylko jeden – USS Gerald R. Ford (CVN-78) – to trapiony wieloma problemami technicznymi przedstawiciel nowego typu Ford, a w różnych fazach budowy lub testów znajdują się trzy kolejne jednostki. Co więcej, planowane na 2026 r. wycofanie pierwszego z superlotniskowców, okrętu USS Nimitz (CVN-68), zostało przesunięte na rok 2027.
Powolne tempo budowy następców oznacza, że ostatni lotniskowiec typu Nimitz – przyjęty do służby w 2009 r. USS George H.W. Bush (CVN-77) – może służyć aż do 2059 r. Oznacza to, że typ Nimitz pozostanie w służbie przez ponad 80 lat, wyznaczając w historii US Navy epokę szczytowej dominacji, gdy – przed obserwowanym obecnie regresem – amerykańska potęga na morzu nie miała sobie równych.
