Według informacji „Gazety Wyborczej”, w trakcie realizacji materiału przez Roberta Jałochę, miasto zawarło z TVP Wrocław dwie umowy, których łączna wartość przekroczyła 200 tys. zł. Dokumenty podpisywały dyrektorka TVP Wrocław Ewa Wolniewicz oraz przedstawiciele Urzędu Miasta odpowiedzialni za komunikację i promocję, w tym rzeczniczka prezydenta Agata Dzikowska.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Analiza trzynastu umów zawartych od lutego 2025 r. do marca 2026 r. pokazuje, że wrocławscy podatnicy wydali na współpracę z TVP Wrocław łącznie 761 tys. zł brutto. Środki te przeznaczano na cykle audycji i transmisje wydarzeń kulturalnych, takich jak bicie gitarowego rekordu czy iluminacja choinki na Rynku. Za minutę transmisji magistrat płacił nawet 1 tys. zł.
Dziennikarze TVP Wrocław przyznają, że odczuwali presję ze strony Agaty Dzikowskiej, która odpowiadała za zawieranie umów z mediami. W przypadku reportażu Roberta Jałochy dotyczącego aktu oskarżenia wobec Jacka Sutryka, oficjalnym powodem blokady emisji miała być rzekoma nierzetelność materiału. Jednak według relacji dziennikarzy, reportaż spełniał standardy dziennikarskie. Kulisy współpracy miasta z TVP
W grudniu 2025 r. Robert Jałocha zwrócił się do sądu o dostęp do dokumentów związanych z aktem oskarżenia wobec prezydenta Sutryka, dotyczącym nieprawidłowości przy zdobywaniu dyplomu MBA. W tym samym czasie miasto podpisało z TVP umowę na cykl audycji promocyjnych.
Gdy Jałocha ubiegał się o zgodę na emisję reportażu, usłyszał, że materiał zostanie pokazany tylko wtedy, gdy prezydent Wrocławia zgodzi się na rozmowę przed kamerą. Sutryk jednak konsekwentnie odmawiał odpowiedzi na pytania dotyczące sprawy dyplomu. Po kolejnej zgodzie dyrekcji pojawił się następny warunek: reportaż nie może zostać wyemitowany przed wyborami lokalnych władz Koalicji Obywatelskiej. Materiał został zmontowany i zaakceptowany, ale nie trafił na antenę.
Po miesiącu od przygotowania reportażu pięcioro wydawców TVP Wrocław zwróciło się do przełożonych z pytaniem o przyczyny zablokowania emisji. W mailu podkreślili, że materiał o prezydencie jest „najrzetelniej zrobionym materiałem w historii redakcji”, zawiera odpowiedzi rzeczniczki oraz odmowę wywiadu od pełnomocnika.
Po tej korespondencji dyrektorka Ewa Wolniewicz spotkała się z wydawcami. Według rozmówców „Gazety Wyborczej”, spotkanie przebiegało w napiętej atmosferze. Kierowniczka programów Elżbieta Sobala tłumaczyła mailowo, że prokuratorski akt oskarżenia nie jest jeszcze wyrokiem, a zarzuty często opierają się na niewystarczających lub wątpliwych dowodach, dlatego jej zdaniem to sąd powinien ocenić sprawę, a nie dziennikarze.
Rzeczniczka Jacka Sutryka odpiera zarzuty
„Gazeta Wyborcza” zaznacza, że większość umów z TVP w imieniu wrocławskiego magistratu podpisywała Agata Dzikowska. W badanym okresie jej podpis miał widnieć na dziewięciu z trzynastu umów. Po stronie TVP praktycznie zawsze podpisywała je Ewa Wolniewicz. Dziennikarze Telewizji Publicznej mieli skarżyć się przede wszystkim na nadmierną ingerencję Dzikowskiej, która miała m.in. samodzielnie wyznaczać rozmówców do wywiadów i ingerować po emisji materiałów.
Według relacji reporterów, czasami byli zmuszani do realizowania dodatkowych reportaży lub przeprowadzania wywiadów z osobami wskazanymi przez rzeczniczkę prezydenta po jej skargach.
Do zarzutów odniosła się już sama Dzikowska, która zaprzecza, jakoby miało dojść do przekroczenia granic niezależności dziennikarskiej. — Decyzje dotyczące współpracy z mediami podejmujemy kolegialnie, wspólnie z przełożonymi z Departamentu Marki Miasta, z poszanowaniem zasad wydatkowania środków publicznych wyrażonych w przepisach prawa. Umowy te dotyczą np. realizacji programów informujących np. o kampaniach miejskich, zmianach komunikacyjnych. To leży bezpośrednio w zadaniach do realizacji przez Wydział Komunikacji Społecznej — oświadczyła Dzikowska, cytowana przez „GW”.